Light my candle...

piątek, 24 maja 2013
         

           Cześć wszystkim dziś inna notka, tym razem nie kosmetyczna. Jak widać w tytule, będzie ona związana ze świecami. Sezon na świeczki podobno się skończył, ale nie u mnie. Zapachy z korzennych zamieniły się na owocowe oraz kwiatowe. Powiem że za oknem pada deszcz więc takie zapachy przynajmniej utrzymują ducha wiosny swymi zapachami.

            Miejsce gdzie najczęściej kupuję świeczki to Bath and Body Works, obecnie mają świetną promocję na Dzień Matki, dwie duże świeczki w cenie 1 (89 zł) i o ile się nie mylę 3 średnie świeczki w cenie 2 (39 zł za 1 szt.). W grudniu kupiłam sobie pierwsza świeczkę w BBW o zapachu "Twilight Woods" czyli morela, wiciokrzew, nuta wanilii i frezja. Bardzo delikatny wiosenno-jesienny zapach. Ma podobno przypominać spacer po zaczarowanym lesie, tego niestety nie mogę sprawdzić. Świecę paliłam raz w tygodniu po jakieś 3 godziny i spokojnie mi wystarczyła na dobre 4 miesiące. Minusem przy świeczkach Bath and Body Works to, to że świeczki do końca się nie spalają. Zostaje 1,5 cm wosku na dnie i nie można tego wypalić.

            Na święta dostałam też świeczkę żurawinową, ale chyba będzie musiała poczekać do jesieni bo nie wyobrażam sobie zapalić ją w tym okresie. Do BBW zawitała również nowa kolekcja świeczek Market, średnie świeczki mają inne opakowania i mają większą pojemność. Zapachy są owocowe z wyjątkiem jednego kwiatowego. Można znaleźć zapach truskawkowy który dla mnie śmierdział, gruszkowy, cytryna z miętą (nie sztuczna tylko taką prawdziwą z ogrodu), ananas z mango (mój ulubieniec) i brzoskwiniowy który jest popularny wśród brytyjskich blogerek, mnie niestety nie przypadł do gustu. Mnie Pani niestety zamówiła jakieś 3 tygodnie temu na promocję ze średnimi świeczkami więc zakupiłam, miętowo-cytrynową i ananasową, a ze starej kolekcji wzięłam o zapachy wiciokrzewu (honeysuckle).

         Kolejnym miejscem w którym kupuję świeczki to stoiska Yankee Candle, jak na razie skusiłam się tylko 2 razy i powiem szczerze że nie bardzo mi oczarowały zapachy, pierwszym razem wybrałam Kitchen Spice który jest po prostu cudowny, zapach cynamonu, pomarańczy i imbiru. I jedyny typowo słodki zapach który wybrałam to Strawberry Buttercream, nazwa mówi sama za siebie jak pachnie, i tutaj zawiodłam się całkowicie. Wosk pachniał cudownie, ale ze świeczki nie wydobywał się żaden zapach niestety. Cena małych świeczek to 9 zł, wystarczyła mi na 3 użycia po 3 godziny.

A wy lubicie świeczki czy może woski? 
Pozdrawiam
5 komentarzy on "Light my candle..."
  1. ja do tej pory paliłam świeczki ale na nastepny sezon zimowo -jesienny planuje kupic nowy kominek i woski także jeszcze nie wiem na jakie się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama się zastanawiałam nad kupnem kominka, ale świeczki też mają swój urok można zawsze użyć słoiczek na coś innego :D

      Usuń
  2. Ja zdecydowanie wolę woski od świeczek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę w końcu kupić kominek i chyba wypróbuję woski :)

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature