Ulubieńcy stycznia...

niedziela, 31 stycznia 2016
Cześć wszystkim! I już prawie luty, strasznie szybko minął mi poprzedni miesiąc. Niestety nie najlepiej go kończyłam, bo dopadło mnie straszne przeziębienie, ale już jest coraz lepiej. Przedstawiam Wam kilka ulubieńców ze stycznia: trochę pielęgnacji, kolorówki i kalendarz który przypomina mi o spotkaniach, ostatnio jest ich raczej sporo :).


1. Yves Rocher - Exfoliating botanical care oil, czyli olejek peelingujący do dłoni z delikatnymi drobinkami. Zawiera wyciąg z arniki, olej rzepakowy, nasiona truskawki oraz puder z pestek morelli. Nakładamy na suchą skórę, wpasowujemy i po chwili zmywamy samą wodą. A efekt? Naprawdę delikatna i miękka skóra. Olejek kupiłam sobie w listopadzie, miałam dużo zadrapań od kota i chciałam żeby skóra szybko się zregenerowała. Stosowałam 2 razy w tygodniu peeling z duża ilością kremu do rąk i skóra na dłoniach była bardzo dobrze nawilżona. Polecam szczególnie teraz w okresie zimowym, gdy nasza skóra jest podrażniona przez niską temperaturę. Cena ok 10 zł * klik * . 

2. Skin-Smoothing Eye Mask od Clarins ratuje mi zawsze skórę wokół oczu po ciężkich alergicznych dniach. Niestety alergia u mnie występuje przez większość dni w roku, a objawia się katarem i łzawiącymi oczami. Przez to często skóra jest sucha i ściągnięta. Maseczkę nakładam zazwyczaj gdy biorę kąpiel na 5-10 minut. W tym czasie skóra zostaje nawilżona, rozjaśniona oraz wygładzona. Tubka zawiera 30 ml produktu i starcza na długo, a jej koszt to 129 zł.

3. Evree - Deep moisture to chyba najczęściej przeze mnie używany krem do rąk przez ostatnie dwa miesiące. Kupiłam go skuszona ceną, opinią koleżanek i nie zawiodłam się. Lekka konsystencja, szybko się wchłania, przyjemnie pachnie no i co najważniejsze nawilża dłonie. Zawiera olejek canola, mocznik, emolienty roślinne oraz Hydromanil. Kuszą mnie też inne wersję kremów do rąk tej firmy, ale najpierw muszę zużyć to co mam, a jest tego sporo :P.

4. Laura Mercier - Silk Creme Foundation to podkład który nakładałam każdego (nie licząc dni wolnych od pracy) dnia. Opakowanie jest jeszcze ze starej edycji, udało mi się go dorwać ze zniżką ponieważ jego data przydatności się już kończy. Podkład jest trochę ciężki do rozprowadzenia, ale po kilku użyciach można się nauczyć z nim pracować. Niewielka ilość jest potrzebna aby pokryć twarz, ma średnie do mocnego krycia. Niestety kolor jest dla mnie lekko za jasny i mieszam go z ciemniejszym podkładem Rimmela. Jest to dla mnie podkład idealny jeżeli potrzebuję by makijaż przetrwał cały dzień. Podkład można zakupić w Douglasie, jego cena niestety nie jest przyjazna portfelowi ale jeśli ktoś ma ochotę zaszaleć to warto * klik *

5. Róż 54 Rose Frisson firmy Bourjois to jedyny róż jaki używam tej zimy, jedyny różowy róż jaki posiadam tak na prawdę. Lekko brudny róż, który sprawdza się do codziennego naturalnego makijażu. Ciężko z nim przesadzić ponieważ jest słabo na pigmentowany więc nie zrobi krzywdy osobom początkującym z makijażem. Dodatkowo jest wypiekany więc starczy na wieki! Mój jak widać miał styczność z widelcem, miałam problem z nakładaniem na twarz, więc musiałam wierzchnią warstwę zdrapać.


Kolejny ulubieniec, lecz nie kosmetyczny to kalendarz zakupiony w Empiku. Było kilka do wyboru ale ten wpadł mi w oko. Ładny wzór, dobrze wykończony tylko cena mogła by być co nieco mniejsza (79zł). Ostatnio związku ze zmianą pracy mam dużo spotkań, co nie powiem - pomaga mi się zorganizować. Dodatkowo zawsze planuję sobie robienie zdjęć na bloga i pisanie dla Was postów. Więc dzięki niemu jestem na bieżąco i o dziwo o niczym nie zapominam hahahaha. Szkoda, że nie miałam takiego na studiach.

Ostatnio korzystając ze strony Spotify, łatwo wyszukuje muzyki która mi odpowiada w danej chwili. Mogę ułożyć własną playlistę i słucham czy to w drodze do pracy, na zakupy czy po prostu w domu. Więc oto i artyści który mi towarzyszyli w styczniu, o dziwo sami mężczyźni.

  

    


Pozdrawiam,
Joy of Jelly

14 komentarzy on "Ulubieńcy stycznia..."
  1. Kalendarz faktycznie piękny. Mi się udało trafić na promocje i wybrałam sobie z okładką ze Star Wars. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kalendarz kupiłam w empiku, jest firmy paperblanks mają wiele innych pięknych motywów ale ten wydawał się idealny, dobra wielkość i wygląd przypomina mi Indie.

      Usuń
  2. Ten podkład też za mną chodzi myślę, że jak skończę swój Armaniego to pobiegnę po próbkę już go wstępnie ogladałam ale wygrał Armani :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak sprawdza się nowa wersja tego podkładu, a z tego byłam zadowolona.

      Usuń
  3. ten róż już mnie od dawna kusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klasyczny róż, Bourjois ma wszystkie stonowane kolory więc ciężko nie trafić :)

      Usuń
  4. A ja już miesiąc żyję bez kalendarza, ale czeka on na mnie u rodziców, a już za tydzień się tam w końcu pojawię :)
    O kremach do rąk Evree tez słyszałam wiele dobrego, ale na razie mam kilka innych, które muszę wykończyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w sumie odłożyłam wszystkie inne kremy i zaczęłam używać Evree :) i używam i używam ale jakoś skończyć nie mogę.

      Usuń
  5. Niestety nic nie znam z twoich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurcze, ale ta maseczka droga! Gdyby była tańsza, skusiłabym się.
    Też jestem alergikiem. Niestety nie wiem na co, ponieważ nagle zaczęłam mieć objawy na wiosnę zeszłego roku. Niedługo wiosna i znowu się zacznie... Muszę zrobić testy.
    Do tego jestem pewna, że mam uczulenie na kurz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na maseczkę warto odkładać bo na pewno się przydaje. A jeśli chodzi o uczulenie to warto zobaczyć jakie rośliny pylą na wiosnę. Bo jeśli chodzi o kurz to większość osób je ma ale to przeważnie jest cały rok. Nie jestem może ekspertem ale trochę już tego w życiu przerabiałam :).

      Usuń
  7. Świetny post ;) skusilabym się na ten podkład

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :), mnie Laura Mercier często kusi ale mają wysokie ceny.

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature