Lush Oatifix - Recenzja

sobota, 6 lutego 2016
  Cześć wszystkim! Niedawno przedstawiałam Wam moje zakupy z Lush. Jedynym kosmetykiem do pielęgnacji była maska do twarzy Oatifix. Nigdy wcześniej nie miałam do czynienia z maseczkami z tej firmy dlatego postanowiłam się skusić na jedną. Czemu akurat ta? O tym przeczytacie poniżej.



  Za oknem zima, moja skórą tą porą lubi się przesuszać, a ta maska właśnie ma za zadanie nawilżyć i przy okazji wygładzić naszą twarz. Dodatkowo drobinki migdałów które znajdują się w masce, przy nakładaniu na twarz peelingują. Nie jest to mocne zdzieranie skóry,nie trzeba się go bać. W maseczce znajdziemy również miód, który ma działanie antybakteryjne, owies oraz banana, który jest jej podstawą. Zapewne domyślacie się, że zapach tej maski jest cudowny. Nie raz chciałam jej spróbować, a trzymając ją na twarzy od razu robiłam się głodna.

A jak ona działa? No cóż -nawilża, wygładza, rozświetla skórę. Czyli wszystko to co obiecuje. Jest to chyba najlepsza maseczka jakiej kiedykolwiek używałam. Wszelkie zaczerwienienia na skórze znikają po jej użyciu, skóra jest gładka jak pupcia niemowlęcia. Jedyny minus jaki posiada to termin przydatności. Niestety ale maska ważna jest tylko 4 tygodnie od daty produkcji i trzeba trzymać ją w lodówce. Jej cena to 10,45 euro za 45 ml.





Zalety:
- nawilża
- wygładza
- wyrównuje koloryt skóry
- peelinguje
- pięknie pachnie
- całkowicie naturalna

Wady:
- krótki termin przydatności (4 tygodnie)
- dostępność

  Skład: Glycerine, Fine Oatmeal (Avena sativa), Fresh Organic Bananas (Musa paradisiaca), Water (Aqua), Ground Almonds (Prunus dulcis), Illipe Butter (Shorea stenoptera), Kaolin, Talc, Vanilla Pod (Vanilla planifolia), Vanilla Absolute (Vanilla planifolia), Sandalwood Oil (Santalum austro-caledonicum vieill), Benzoin Resinoid (Styrax tonkinensis pierre), *Coumarin, *Benzyl Cinnamate, *Linalool, Perfume, Gardenia Extract (Gardenia jasminoides)

Więc jeśli macie sposobność aby zakupić maseczkę, polecam gorąco ale najlepiej podzielić się z nią z mamą, przyjaciółką czy siostrą. Moja niestety nie została zużyta do końca i w połowie musiałam ją wyrzucić, a szkoda.






A wy używałyście jakichś produktów z Lush? Polecacie coś?
Pozdrawiam,
Joy of Jelly

25 komentarzy on "Lush Oatifix - Recenzja"
  1. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieje ze Lush w koncu otworzy sie i na Polski rynek bo produkty mają rewelacyjne.

      Usuń
  2. nigdy nic nie mialam z tej firmy. Szkoda, ze waznosc taka krótka. Gdyby byla wazna chociaz 3 msc to juz byloby o wiele lepiej! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety dla mnie miesiąc tak na prawdę na zużycie maski to obłęd, musiałabym chyba stosować ja 3-4 razy w tygodniu. Mam nadzieje ze w maju pojadę do Czech to kupie cos innego.

      Usuń
  3. nie mialam nic z tej firmy ale glownie przez to ze moge zamowic ja tylko online ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety trzeba wszystko brać w ciemno co nie jest fajne. Ja zazwyczaj czytam na internecie opinie ale to tez nie wszystko oddaje.

      Usuń
  4. Szkoda, że jest tak źle dostępna :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic tylko mieć nadzieje ze Lush kiedyś bedzie w Polsce.

      Usuń
  5. Nie znam tego jeszcze, szkoda że termin przydatności ma taki krótki ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o Lush to chyba ich kultowa maska.

      Usuń
  6. Nie znam tego jeszcze, szkoda że termin przydatności ma taki krótki ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Termin faktycznie króciutki, ale takie są uroki naturalnych kosmetyków :) O tym produkcie było bardzo głośno na naszym polskim Youtube i też chętnie bym go przetestowała... achh w ogóle Lush to moje wielkie niespełnione marzenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę że maseczkę można na spokojnie odtworzyć w domowym zaciszu, może nie w 100% ale będzie podobna.

      Usuń
  8. Kurczę, 4 tygodnie to strasznie mało! Miałam inne produkty Lush, które termin przydatności miały nieco dłuższy, a i tak nie udawało mi się ich zużyć w terminie. Obawiam się, wiec, że w moim przypadku taki zakup byłby bez sensu, a szkoda. Bo opisałaś tę maskę naprawdę tak, że bardzo chętnie bym się na nią skusiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest dobrym rozwiązaniem jeżeli używają jej 2-3 osoby.

      Usuń
  9. Uwielbiałam ją w czasach suchej skóry. Teraz jest ciut za tłusta za mnie i zawsze jak jestem w sklepie Lush sięgam po jagodowy Catastrophe Cosmetic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak będę następnym razem miała okazję coś z Lush to na pewno przetestuję i tym razem się podzielę :)

      Usuń
  10. używałam peelingu do ust o zapachu gumy balonowej :D był cudowny! a najbardziej uwielbiam ten zapach, który unosi się w lushu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Lushu nigdy nie byłam osobiście, ale peeling miałam ale miętowy i też go uwielbiałam :).

      Usuń
  11. Ta marka to takie moje niespełnione marzenie, bo wciąż czytam o tych kosmetykach, a zupełnie nie mam jak ich przetestować. Rzeczywiście termin bardzo krótki, ale mimo wszystko chcę i muszę spróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale Cię rozumiem :), Lush ma tyle ciekawych kosmetyków, a nie ma jak ich przetestować.

      Usuń
    2. Chyba nasz polski rynek nie jest dla niego opłacalny i jakoś mnie to nie dziwi. W sumie jednak cieszy mnie, że powstaje tyle ciekawych rodzimych marek :) Zawsze to coś!

      Usuń
    3. Podobno kiedyś były plany co do Lush'a w PL ale niestety to ucichło. Ale fakt coraz więcej pojawia się marek polskich z ciekawymi produktami.

      Usuń
  12. Zawsze chciałam przetestować kosmetyki Lusha <3 Nie wiem czemu nigdy nie kupiłam będąc za granicą. :D

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature