Denko kwietniowe...

środa, 11 maja 2016


   Cześć wszystkim! Denko to jeden z moich ulubionych postów, uwielbiam zużywać produkty nawet te które uwielbiam. Coś jest w nowych opakowaniach produktu, że zawsze cieszy mnie kiedy je otwieram i widzę pełen produkt. Dziś będzie trochę pielęgnacji, kolorówki oraz kilka próbek. Warto zaopatrzyć się w herbatkę, kawę szykuje się tasiemiec.

1. Clarins, Daily Energizer Cream - jeśli chodzi o kremy na dzień zawsze wybieram te energetyzujące, pobudzające. Kiedyś używałam tego kremu ale w wersji żelu i byłam strasznie z niego zadowolona. Niestety wersja kremowa nie okazała się tak fantastyczna, bardzo ciężka do nakładania, długo się wchłania, czasem tępa w rozprowadzaniu na twarzy. Dobrze nawilża i ślicznie pachnie ale już do niego nie powrócę.

2. The Body Shop, Czekoladowy peeling do ciała - kupiłam go za namową koleżanki, podobno miał mieć piękny zapach. Zapach koniec końców był przeciętny, tak samo działanie. Lekko zdzierał moją skórę, brudził wannę i pozostawiał tłusty film na skórze którego nie znoszę. Seria czekoladowa nie jest już produkowana, jeśli chciałybyście zakupić. 


3. Yves Rocher, Krem do rąk o zapachu kandyzowanej pomarańczy - mocny przeciętniak. Pochodził z kolekcji zimowej 2015 i powiem Wam że byłam w szoku jeśli chodzi o jego konsystencję. Jestem przyzwyczajona do tego, że kremy na zimę są treściwe i ciężkie. Ten był bardzo lejący i szybko wchłaniał się w skórę. Nawilżenie nie trwało długo, ale przynajmniej cudownie pachniał i przyjemnie mi się go używało.

4. Maybelline, Express Manicure Nails Strengthener - odżywka ta często pojawiała się na moim blogu przy postach z lakierami więc możecie ją kojarzyć. Nie była zła ale nic moim paznokciom nie pomogła. Lakier na niej dobrze leżał, dobrze też zabezpieczała aby nie zafarbowała się płytka. Raczej nie kupię ponownie. 

5. L'occitane, Mydło o zapachu jaśminu i bergamotki - mydełko było w kalendarzu adwentowym na rok 2015. Pięknie pachnie, bardzo wydajne i nie wysusza rąk. Raczej nie używam mydeł w kostce, są dla mnie niepraktyczne i osad z nich zostaje na mydelniczce.

6. Maybelline, Lash Sensational wersja wodoodporna - bardzo lubię tuszę z Maybelline, jeszcze żaden z nich mnie nie zawiódł. Ładnie wydłuża rzęsy i podkręca, a przy zmywaniu jest nie do zdarcia. Polecam jeśli któraś z Was lubi tusze wodoodporne to ten rzeczywiście spisuje się na 5. Ciężko mi powiedzieć jak się spisuje klasyczna wersja bo tusze mają to do siebie, że różnie z nimi bywa. 


7. L'occitane, Krem do rąk z 20% masłem shea - uwielbiam kremy do rąk z L'occiatne, jest to już moja któraś z kolei tubka tego kremu i zawsze się cieszę jak mogę o używać. Pięknie nawilża dłonie, cudownie pachnie i szybko się wchłania. Polecam Wam też wersję różaną, ona również zawiera 20% masła shea. 

8. The Body Shop, Moroccan Rhassoul Body Clay - czyli maseczka do ciała o której pisałam Wam w osobnej recenzji * klik *. Na pewno już jej nie kupię, nie robiła nic co obiecywał producent więc nie widzę sensu jej kupowania. 

9. Kiehl's, Midnight Recovery Eye - próbkę dostałam przy zakupach i powiem Wam że mnie zachwyciła. Taka mała próbka wystarczyła mi na używanie produktu przez tydzień rano jak i wieczorem. Świetnie nawilża okolice oczu, nie obciążając ich. Ogromy plus za rozjaśnienie skóry wokół oczu ale malutki minus za mocny zapach ziołowy. Lubię takie zapachy ale na twarz, a nie koniecznie pod oczy. Zastanawiam się nad kupnem pełnego produktu.


10. Babuszka Agafia, 7 cudów miodu - odżywienie i ochrona - szampon który trafił z wielkim uśmiechem na twarzy do denka. Pojawił się w serii z kosmetykami które są dla mnie na nie * klik *. Byłam w szoku że moja ulubiona firma jeśli chodzi o włosy wypuściła taki bubel. Na szczęście kosmetyk nie jest wydajny i na pewno nie zagości już w mojej łazience.

11. The Body Shop, Masło do ciała o zapachu cytryny - masełko które pojawiło się w moich ulubieńcach z marca * klik *. Piękny zapach skórki cytrynowej, bardzo dobrze nawilża i jak zwykle będę jakieś masełko z tej firmy używać bo mam akurat jeszcze ze 2 w zapasie :). 

12. Tarte, Gifted - czyli tusz amerykańskiej firmy który trafił do moich rąk za pomocą subskrypcji angielskiego pudełka z kosmetykami. Miałam nadzieję że ten tusz będzie cudowny, będzie wydłużał, pogrubiał i jeszcze najlepiej podkręcał moje rzęsy. Niestety moje rozczarowanie było ogromne, tusz w sumie jest tragiczny. Daje naturalny efekt na rzęsach czyli tak jak bym przejechała henną po rzęsach i tyle. Nie polecam, chyba że macie cudowne własne rzęsy i chcecie je tylko przyciemnić. 


13. Babuszka Agafia - Aktywator wzrostu włosów - bardzo fajny szampon do włosów. Pachnie ziołowo , dobrze oczyszcza skórę głowy i przy tym nie podrażnia jej. Taka mała tubka starczyła mi na jakieś dwa tygodnie użytkowania, a jego cena też jest świetna bo kosztuje coś koło 6 zł. Ciężko mi stwierdzić czy poprawił on w jakiś sposób porost moich włosów. Szampon koniec końców znajduje się dosyć krótko na naszej głowie więc uważam że ciężko było by coś nim zdziałać. 

14. The Body Shop, żel pod prysznic o zapachu malin - co tu dużo mówić pięknie pachnie, super się pieni i w dodatku mega wydajny. Wiem że niektóre dziewczyny mają problem że wysusza im skórę, ale ja u siebie tego nie zauważyłam. Więc jeśli chcecie go przetestować to warto mieć jakiś balsam przy sobie :).

15. Kiehl's, Creamy Eye Treatment with Avocado - czyli mój ukochany krem pod oczy. Dla mnie jest to ideał, już odkryłam jak go dobrze nakładać pod oczy. Jeśli używacie wieczorem serum na bazie oleju to warto lekko przejechać nim pod oczami, wtedy ten krem świetnie się rozprowadza. Na pewno kupię go ponownie. 


Wytrwałyście? Cieszę się, dawno już nie było takiego tasiemca ale szybka krótka recenzja zawsze się przyda. Z racji że Natalia która wygrała rozdanie z kosmetykami Yves Rocher nie odezwała się do mnie przez ponad tydzień, wylosowałam drugiego zwycięzcę, a jest nią:

Make-up Kakuna

Gratuluję i proszę o maila na: joyofjelly@gmail.com lub wiadomość na fb.
Pozdrawiam,

21 komentarzy on "Denko kwietniowe..."
  1. Uwielbiam malinową serię z TBS, to chyba jedna z moich ulubionych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ciężko by było wybrać który jest moim ulubionym ;). Bardzo lubię też marakuje i jagode.

      Usuń
    2. no w sumie :D akurat marakuja i jagoda bardzo dobrze mi się kojarzą. Pamiętam, że kiedyś nie byłam przekonana do zapachu orzecha brazylijskiego, a później zaczęłam za nim wręcz przepadać :))

      Usuń
  2. Strasznie lubie masła do ciała z TBS :) Najbardziej brzoskwiniowe,polecam :)
    A ten krem do rak zbiera dużo pozytywnych opinii,ale jest chyba dość drogi?
    Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brzoskwinia była moim pierwszym masłem i tak już zostałam. Niestety teraz mam masło różowy grejpfrut i musze je wywalić bo się zepsuło po 6 miesiącach :(

      Usuń
  3. Bardzo lubię ten szampon Bania Agafii Aktywator Wzrostu w saszetce. Mam zapas, choć ostatnio rzadziej używam. Krem z awokado Kiehl's, to mój niekwestionowany ulubieniec, choć jak mi się skończy, to mam na oku wypróbowanie 2 innych kremów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiehl's zostanie ze mną na dłużej :), planuje kupno kolejnego.

      Usuń
    2. Ja mam jeszcze ten nowy krem w tubce z Clinique, i jego też bardzo lubię i planuję kupić krem ze Skin79, więc tylko dlatego nie wrócę do Kiehls'a jak go zużyję. A pewnie jeszcze z pół roku mi się zejdzie zanim dobije dna :)

      Usuń
    3. Ja stosuje tylko wieczorami Kiehl's bo na dzień dla mnie za ciężki i wystarcza mi na prawie 6 miesięcy. ;)

      Usuń
  4. Przeczytałam dokładnie cały post! :) Dużo tego zużyłaś. Nie miałam jeszcze masła z The Body Shop, a mnie kusi. Chyba będę musiała spróbować.

    DZIĘKUJĘ! :) Zaraz piszę maila. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszem ;), jakoś dużo tego wyszło na szczęście.

      Usuń
  5. Zwykłe wersja tego wodoodpornego tuszu także jest cudowna ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, może kiedyś przetestuję i zwykłą wersje :)

      Usuń
  6. Niedawno dopadłam się do malinowego żelu. Krem Kiehls jest spoko, ale bardziej w połączeniu z serum bo sam za dużo nie daje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie Kiehls jak na razie daje rade sam :). Czasem nałoże pod niego lekką wartwe serum z Vit. E z The body shop ale robie to sporadycznie.

      Usuń
  7. Mnóstwo kosmetyków o których piszesz miałam lub mam, natomiast chciałam sie odnieść do czegoś co miałam zamiar kupic, czyli masakry z Tarte. Naprawdę jest az tak słaba? Słyszałam nad nią takie zachwyty, ze na mojej liście wisi od dawna i to jeden z tych produktów ktore od razu kupiłabym za granica. Teraz jednak zasiałas ziarno watpliwości, czy jest warta tej kwoty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostałam ją w Marzia box, byłam jej ogromnie ciekawa ale rozczarowałam się. Opakowanie bardzo ciekawe ale zawartość nie. Na prawde nic nie zrobiła z moimi rzęsami bo za zabarwieniem ich i lekkim wydłużeniem. Zdecydowanie bardziej wole efekt tuszy L'oreala czy Maybelline

      Usuń
  8. Masła i żele TBS oraz kremy do rąk L'Occitane i ja bardzo lubię :) Krem Kiehl's z awokado kusi, ale trochę się boje kupić go w ciemno, bo wiem, że niektórych uczulał, więc najpierw muszę zapolować na jakąś próbkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo pierwsze słysze o uczuleniu na ten krem. Ja ostatnio miałam przygode z masłem z TBS które się zepsuło jakies 5 miesięcy przed terminem :(

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature