Denko maj i czerwiec...

czwartek, 30 czerwca 2016
   Cześć wszystkim! Nie wierzę, że już zaraz lipiec! Pogoda rzeczywiście nas rozpieszcza i mamy lato. Czas na małe porządki w kosmetykach, na kilka pustych opakowań. Denko całkiem niezłe, choć jak zwykle mogło by być trochę więcej kolorówki i żeli pod prysznic, bo ich mam zdecydowanie za dużo. 



Babuszka Agafiia, Tradycyjny syberyjski balsam regenerujący na brzozowym propolisie - kosmetyk, do którego wracam co jakiś czas. Butla 500 ml starcza mi na jakieś dobre 3-4 miesiące użytkowania. Konsystencja balsamu jest rzeczywiście lekka, wodnista, więc potrafi przelatywać przez palce. Jednak jej działanie mnie do niej przekonuje w 100%. Świetnie nawilża, regeneruje moje włosy, dodatkowo je wygładzając. Produkt pachnie ziołowo, co mi akurat nie przeszkadza, ale dla niektórych będzie to wada. Cena nie przekracza 10 zł, ja swój kupuję zazwyczaj w sklepach internetowych. Warto też spróbować szamponu z tej samej serii, razem jest to świetny duet.











Schwarzkopf, Odżywka bez spłukiwania z olejkami - uwielbiam te odżywki. Towarzyszą mi już od ładnych kilku lat, od kiedy tylko zaczęłam farbować włosy. Tę, którą Wam dziś pokazuję używałam najchętniej. Ma piękny zapach, świetnie się po niej włosy rozczesuje, a dodatkowo je nawilża. Przyznaję, że kilka razy zdarzyło mi się nie nałożyć zwykłej odżywki pod czas mycia głowy, ale to cudo wszystko ratowało. 

Laura Mercier, Baza pod podkład w wersji nawilżającej - pisałam o niej w ulubieńcach lutego * klik *, bo w miesiącach zimnych rzeczywiście ratowała mój makijaż. Nigdy wcześniej nie używałam żadnej bazy, więc ciężko mi się odnieść. Jedynie co mogę powiedzieć to, to że podkład na niej rzeczywiście świetnie się rozprowadza, dłużej wytrzymuje, a poza tym skóra jest nawilżona. Niestety odpycha mnie jej cena i raczej nie kupię ponownie, ale dla kogoś kto chce spróbować i ma skórę suchą bądź normalną warta uwagi. 


Clarins, Targets fine lines, antioxidant day cream - jeden z nowszych produktów marki Clarins, o którym pisałam Wam w poście z recenzjami * klik *. Produkt bardzo dobry, ale dla cer raczej suchych i normalnych. Świetnie się wchłania, makijaż na nim się nie wałkuje. Dodatkowo walczy ze zmarszczakami, o których powoli muszę pamiętać. 

Clarins, Skin-Smoothing Eye Mask - to produkt qiwlokrotnie pojawiający się na moim blogu * klik * i w końcu dobił dna. Miałam go już kilka miesięcy, świetnie się sprawdza jako maska, ale również jak krem pod oczy na zimę. Wygładza i nawilża skórę nie podrażniając jej przy tym. Raczej nie będzie po nim efektu wow, ale na pewno poprawi trochę stan naszej skóry. Szczególnie polecam osobom, które jak ja mają problem z łzawiącymi oczami sprawiającymi że nasza skóra wokół oczu jest przesuszona. Ta malutka tubka wystarczyła mi na jakieś 8 miesięcy. 



The Body Shop, Honeymania - uwielbiam, uwielbiam i jeszcze raz uwielbiam! Żele pod prysznic z TBS są stałymi bywalcami mojej łazienki. Używałam już wiele zapachów, ale jest tylko kilka które kupiłabm ponownie i właśnie ten miodowy zapach jest jedynym z nich. Warty powąchania w sklepie. 

Marion, Złuszczający zabieg do stóp - w końcu postanowiłam że spróbuję, opierałam się strasznie ale nie było koniec końców tak strasznie. Z początku myślałam że ten zabieg na mnie nie podziałał. Czekałam ponad tydzień aż skóra zaczęła się łuszczyć. Przyznaję nie był to estetyczny widok, skóra po zabiegu jest rzeczywiście gładsza ale nie zachwycił mnie ten produkt. Raczej nie kupię go ponownie. 

Clinique, Chubby Stick Intense w kol. Mightiest Maraschino - niestety ta pomada leci do kosza bo jej termin przydatności już upłyną jakiś czas temu. Kupiłam ją pod wpływem chwili, w promocji w drogerii Sephora. Niestety ani kolor, ani konsystencja nie przypadły mi do gustu. Produkt jest mokry, rozlewał mi się na ustach. Jedyny plus jaki tu widzę to sposób nakładania, można naprawdę szybko i łatwo go nałożyć na ustach, ale zdecydowanie polecam jaśniejsze kolory. 


Yankee Candle, woski - udało mi się w końcu zużyć trzy woski, które kupiłam całkiem dawno, a co najlepsze mam jeszcze z 10 w kolejce (nie liczę świec). Zdecydowanie łatwiej się kupuję niż zużywa. Z tych trzech najmniej przypadł mi do gustu Egyptian musk, który zakupił mój K. Jest dość mocny, męski zapach który niekoniecznie jest w moim guście. Pozostałe dwa są świetnie i na pewno kupię je ponownie, lekkie kwiatowe zapachy idealne na wiosnę czy lato. 

L'occitane, Pivoine Flora - to mała próbka kremu do rąk o pięknym zapachu piwonii. Formuła nie jest ciężka, więc idealnie się wchłania w naszą skórę nie pozostawiając tłustego filmu. Niestety nie jest to mocne nawilżenie jak w poprzednim kremie tej samej firmy, ale dla osób które nie potrzebują tak dużego nawilżenia na pewno się nada.

Garnier, Płyn Micelarny do skóry wrażliwej - chyba tego produktu nie muszę nikomu przedstawiać, jest to mój stały ulubieniec. Wykończyłam jego kilka butelek i na chwilę obecną chciałam spróbować czegoś innego, ale co tu dużo mówić kończę Sylveco i powracam do Garniera.



A jak u Was z denkiem w okresie letnim? Ja ostatnio zużywam mniej produktów i trochę mnie to martwi dlatego spinam się i zużywam. 
Pozdrawiam,

16 komentarzy on "Denko maj i czerwiec..."
  1. U mnie w ogóle mogłaby znaleźć się jakaś kolorówka, bo ciągle mam jej dużo i nic się nie zużywa :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja rzadko kupuję kolorówkę, wolę zawsze kupować produkty do pielęgnacji.

      Usuń
  2. zaskoczyłaś mnie tym, że Clinique sprawdzał się tak słabo. Za tą cenę oczekiwałabym przynajmniej czegoś dobrego ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe że inne kolory lepiej się zachowują na ustach bo ten był wybitnie nie wypałem. Nie lubiłam go nosić i koniec końców się przeterminował, a szkoda bo w tej cenie mam wiele innych lepszych produktów.

      Usuń
  3. Bardzo lubię kremy do łapek Loccitane. Zawsze jakaś choć jedna tubka pałęta mi się po którejś torebce :) Lubię też pielęgnację Clarins. Miałam kilka kremów i każdy jeden robił świetną robotę. A i spróbowałam ostatnio w końcu ten micel Garnier i nie wiem dlaczego, ale okropnie się pienił na skórze. Nie lubię tego :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt przy dużej ilości na waciku się pieni ale tak samo mam z Sylveco nie wiem czemu. Dla mnie L'occitane ma najlepsze kremy do rąk, choć zobaczymy czy Korres je pobije bo zakupiłam sobie od nich krem i to nie jeden ;).

      Usuń
  4. Ostatnio tyle zużyłam produktów, że z powodzeniem mogłam napisać post Denko... Tylko wyrzuciłam opakowania. :D Chyba zacznę zbierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, wtedy możemy rzeczywiście zobaczyć ile tego idzie w miesiącu :). Mnie to również dodaje kopa żeby zużywać więcej, a nie oszczędzać.

      Usuń
  5. Płyn micelarny z Garnier jest moim faworytem już od kilku miesięcy i na razie nie zamienie go na nic innego jeśli chodzi o demakijaż ♥
    https://alazielinska.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię czasami coś przetestować ale zawsze do niego wracam.

      Usuń
  6. Płyn Garniera i odżywki Gliss Kur bardzo, baardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gliss Kur to chyba jedyna odżywka bez spłukiwania jakiej kiedykolwiek używałam :)

      Usuń
  7. Nie znam żadnego z tych zapachów YC, ale z pewnością wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nie wierze :D. Najbardziej polecam wypróbować Pink Hibiscus jest na prawdę cudowny.

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature