Azjatyckie maseczki w płachcie...

czwartek, 21 lipca 2016
 Hej wszystkim! Wybaczcie, że długo mnie nie było, post miał się pojawić wczoraj ale miałam padkę ze zmywaniem hybryd i 30 minut zmieniło się w 2 godziny. Finalnie po paznokciach, więc teraz czekam aż odrosną. Dziś krótka recenzja i porównanie maseczek azjatyckich w płachcie, czyli produkt który zalewa nas swoją ilością na większości stron.





   SKIN79, Fresh Garden Mask Glacial Water - to maseczka w płachcie z wodą z lodowca, z chyba najbardziej znanej azjatyckiej firmy. Maseczki Skin79 są wykonane z czystej bawełny oraz zawierają naturalne składniki. Płachta jest idealnie nasączona, nie spada nam z twarzy przy tym zostaje trochę serum w opakowaniu które możemy użyć na szyję oraz dekolt. Wersja z wodą z lodowca bardzo przyjemnie pachnie, czego nie mogę powiedzieć o wersji z żeń-szeniem. Przyznaję że rozczarowałam się jej działaniem ponieważ poza nawilżeniem nie zrobiła nic z moją cerą. Dostępne są w większości drogerii internetowych, a ich cena na stronie producenta wynosi 9,90 zł. 


   Holika Holika, Mango Juicy Mask - maseczka oczarowała mnie opakowaniem i w sumie jako jedyna z tych firm proponowała maskę z mango które tak bardzo uwielbiam. Płachta wykonana jest również z bawełny, jako jedyna idealnie pasowała do mojej twarzy i dodatkowo świetnie trzymała się brody. Maseczka jest bardzo mocno nasączona, co o dziwo nie powodowało że produkt się ześlizgiwał. Wersja z mango zawiera witaminy A, C i D oraz minerały i ma zapewnić nam nawilżenie oraz zapobiegać starzeniu się skóry. Skóra po jej zastosowaniu była rozjaśniona i nawilżona. Produkty Holika Holika dostępne są na Minti shop * klik * i właśnie stamtąd ją zamawiałam, jej cena wynosi 8,90 zł. Mam ochotę wypróbować inne wersje tych maseczek. 


   Mizon, Enjoy Vital-Up Time Soothing Mask Maseczka - to maseczka do której mam mieszane uczucia. Wybierając maseczkę na stronie Minti shop wiedziałam, że jest ona z dodatkiem lawendy, i tak jak piżma tak samo nie cierpię tego zapachu. Stwierdziłam jednak, że na pewno nie będzie to tak mocny zapach że będzie mi przeszkadzać i niestety bardzo się pomyliłam. Maseczka wręcz śmierdzi (straszą Panią) i ledwo wytrzymałam w niej 10 minut ale efekt jaki dała na skórze zrekompensował mi moje cierpienia. Cera była rozjaśniona, nawilżona, zaczerwienienia były zmniejszone i czuć było napięcie skóry. Serum którym jest nasączona maska zawiera ekstrakt z alantoiny, wyżej wymienionej lawendy oraz kwas hialuronowy. Oprócz zapachu maseczka miała też kilka innych minusów, sama płachta jest duża i wchodziła mi aż na włosy, dodatkowo nie trzymała się brody i lekko się ześlizgiwała. Ceny maseczek Mizon są najniższe ponieważ kosztują tylko 7,90 zł. 

   Mizon, Let Me Out BlackHead - to może niekoniecznie maseczka na twarz, ale chciałam Wam o tym krótko wspomnieć bo może któraś z Was będzie chciała wypróbować ten produkt. To maleństwo to nic innego jak plasterek na nos ze sproszkowanym węglem drzewnym który ma nam oczyścić pory z zanieczyszczeń i sebum. Od czasu do czasu lubię zakupić tego typu rzeczy, ponieważ mój nos lubi się zapychać. Kiedyś używałam plasterków dostępnych w Super-pharm lecz nie dają one tak dobrego oczyszczenia. Plasterek mocno przylega do naszego nosa i przy zrywaniu może trochę boleć, lecz ściąga naprawdę dużą ilość brudu z naszej skóry, czego nie robiły plasterki z Beauty Formulas z olejkiem z drzewa herbacianego. Jeden płatek kosztuje 3,50 zł i są one również dostępne na stronie Minti shop * klik *




A wy używałyście może jakiś innych maseczek azjatyckich i możecie jakąś polecić? 
Pozdrawiam,

18 komentarzy on "Azjatyckie maseczki w płachcie..."
  1. Ja ciągle nie mogę znaleźć czasu na domowe spa. Mam dwie maseczki Skin79, ale bardzo mnie zachęciłaś do wypróbowania tej z mango. To mój ulubiony owoc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja staram się raz w tygodniu odprężyć chociaż na 15 minut w gorącej kąpieli :).

      Usuń
  2. Robiłam zakupy internetowe... Zapomniałam o tych maseczkach w płachcie! Skleroza. :P Znajdę jakąś podobną w Rossmannie czy Naturze?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno dostaniesz podobne w naszych drogeriach, ale nie wiem niestety jak działają.

      Usuń
  3. kurcze, ja jestem jeszcze przed, bo lubię standardowe maseczki w kremie, dlatego te jakoś mnie mocno nie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One się świetnie sprawdzają w lecie bo schładzają skóre :)

      Usuń
  4. Kocham wszystkie maseczki świata :) dzisiaj dostąłam zapas tych w płacie, więc będę testować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, daj znać jak u Ciebie się sprawdziły :).

      Usuń
  5. Musze isę w końcu na jakąś skusić, bo te z sephory to koszmar, od siebie polecam plastry cettua, są w rossmannie i w douglasie - super działają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Sephory miałam tylko płatki pod oczy i byłam zadowolona :). Zobaczę te plastry z Rossmanna :)

      Usuń
  6. Raczej wolę maseczki w kremie, ale może się wreszcie skuszę i spróbuję czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się w końcu przekonałam :)

      Usuń
  7. Strasznie kuszą mnie te maseczki, a że jestem ich wielką fanką nie może być inaczej jak kupić i testować :)
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie maseczki w płachcie są idealne na chwile relaksu bo nie pozwalają na dużo ruchu więc w końcu mogę się położyć i wyłączyć.

      Usuń
  8. Ostatnio bardzo tanio dorwałam te maski z Holiki w Tk maxx :) Jeszcze nie miałam okazji testować, a też zamówiłam mizona , bo bardzo mnie ciekawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam jakieś maseczki w TK Maxxie ale koniec końców się nie zdecydowałam, o ile dobrze pamiętam 5 maseczek w cenie 19,99 zł.

      Usuń
  9. niestety nie miałam jeszcze takiej maseczki, a wydają się bardzo praktyczne ;)szkoda tylko że jednorazowe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale przynajmniej nie kosztują dużo :).

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature