Top Social

Denko lipcowe...

środa, 27 lipca 2016
   Hej wszystkim! Koniec miesiąca, więc czas na denko lipcowe. Przyznaję, że ten miesiąc należał do udanych ze zużyciami i wiele kosmetyków poleciało do kosza. Lipiec na pewno królował w zużywaniu zapasu maseczek i próbek które posiadam w swojej jakże dużej kolekcji.


Bourjois, Healthy Balance prasowany puder w kolorze 52 - w końcu dobił dnia i o dziwo na końcu się nie pokruszył. Według producenta ma wyrównywać koloryt naszej skóry i dawać efekt rozświetlenia. Nic z tych rzeczy, przynajmniej jak dla mnie. Matuje delikatnie, nie tworząc maski na twarzy ale moja skóra go "zjada" już po 3-4 godzinach. Nie polecam go osobom które mają cerę tłustą ponieważ raczej się nie sprawdzi, chyba że na zimę. Cena ok. 39 zł. 

Sylveco, Lipowy płyn micelarny - produkt chyba wszystkim dobrze znany, ponieważ pojawił się już na wielu blogach. Postanowiłam odstawić na trochę swój Garnier różowy i samej się przekonać. Produkt hypoalergiczny, posiada ekstrakt z lipy który ma nawilżać, zwiększać sprężystość i elastyczność naszej skóry oraz zmniejszać utratę wody w naszej skórze. Ta delikatna formuła ma również radzić sobie z intensywnym i wodoodpornym makijażem. Niestety nie mogę się zgodzić, używam codziennie tuszu wodoodpornego i ten micel nie radził sobie z nim zupełnie. Skóra rzeczywiście była ładnie oczyszczona, nawilżona i niepodrażniona ale raczej nie kupię go ponownie. Cena ok 15 zł. 

L'oreal, Volume Million Lashes wersja wodoodporna - to z tym właśnie tuszem nie radził sobie produkt Sylveco. Mocna, wodoodporna formuła, wręcz nie do zdarcia. Sam efekt na rzęsach nie był powalający, rzęsy lekko wydłużone i pogrubione. Pod koniec kruszył mi się na rzęsach i musiałam od razu zmywać bo oczy zaczęły mnie szczypać. Nie kupię go ponownie, nie jest wart swojej ceny. Cena ok 40 zł.

Baikal Herbals, Szampon odżywczy do włosów suchych i farbowanych - szampon który bardzo miło wspominam jeśli chodzi o działanie. Pisałam już Wam o nim w poście o 3 kosmetykach które moim zdaniem są godne uwagi * klik *. Bardzo dobrze oczyszcza nasze włosy, nie podrażniając skóry. Nie kupię go ponownie tylko ze względu na fatalnie zaprojektowane opakowanie. Jeśli komuś nie przeszkadza wylewanie się produktu to na prawdę polecam. Cena ok 9 zł.


Jantar, Odżywka z wyciągiem z bursztynu - Kilka lat temu ten produkt pojawiał się prawie na każdym włosowym blogu. Postanowiłam, że sama w końcu go przetestuję bo chciałam wspomóc porost swoich włosów. Ścięłam dwa miesiące temu dość dużo włosów i trochę żałuję że aż tyle. Niestety odżywka na moja skórę głowy nie podziałała i nie zrobiła nic. Jednak postanowiłam jej dać szansę i zaczęłam jej używać na moim K. Po kilku dniach stosowania tej odżywki zauważyłam znaczny porost włosów, bez podrażnienia jego wrażliwej skóry. Pod koniec strasznie ciężko było mi wydobyć kosmetyk z opakowania, a że jest to szklana butelka to nie bardzo jest jak sobie z tym poradzić. Cena ok 10 zł.

The Body Shop, żel pod prysznic Fuji Green Tea - kolejny żel z TBS, tym razem postanowiłam wybrać coś świeżego, idealnego na tą porę roku. Konsystencja tego produktu różni się od pozostałych, jest bardziej wodnista i lejąca się. Tworzy bardzo ładną pianę, nie przesusza skóry i dodatkowo świetnie relaksuje. Cena 25 zł.

Batiste, Tropical suchy szampon - mój ulubieniec, jeśli chodzi o suche szampony Batiste. Słodki zapach kokosa, dobrze odświeża. Nie wiem czy Wy też zauważyłyście że pod koniec opakowania, produkt już nie daje takiego samego efektu jak na początku? Obecnie jest na promocji w Super-pharm, przy zakupie dużego opakowania, małe jest za 1 zł. Cena ok 15 zł. 

Organique, Kawowy peeling cukrowy do ciała - bardzo dobry peeling, na bazie cukru o słodkim zapachu kawy. Dobrze usuwa martwy naskórek, nie wysuszając przy tym naszej skóry. Pisałam Wam o nim w tym samym poście, co o szamponie Baikal. Drobinki nie są mocne, więc osoby  s suchą skórą, mogą spokojnie po niego sięgnąć. 


Yves Rocher, krem do rąk z arniką - kupiłam ten krem wraz z peelingiem do dłoni z tej samej serii. Bardzo fajnie nawilża dłonie, szybko się wchłania i przyjemnie pachnie. Czego chcieć więcej? Cena ok 10 zł. 

Yves Rocher, Jedwabisty szampon odżywczy do włosów suchych - bubel jakich mało, nie znoszę szamponów z YR. Wybaczcie jeśli je lubicie ale to co zrobił ten szampon z moją głową i mojego K to katastrofa. Wysuszona skóra na wiór i łupież. Szampon jest wzbogacony o mleczko z owsa które ma odżywiać i łagodzić. Niestety nigdy więcej go nie kupie, wersja z olejkiem jojoba działa u nas tak samo więc chyba muszę się od tych kosmetyków trzymać z daleka. Odżywki bardzo polecam ale nie szampony. Cena ok 10 zł. 

The Body Shop, Vitamin E Overnight Skin Serum - jest to już druga butelka tego serum które kończę. Przyznaję że kupiłam je ponownie bo było na promocji. Serum jest na olejowej bazie, bardzo dobrze nawilża naszą skórę. Polecam je młodszym, gdzie jeszcze nie potrzebują stosować produktów przeciwzmarszczkowych. Niestety jego cena moim zdaniem powinna być zdecydowanie mniejsza, ponieważ kosztuje on ok 60 zł. Za tą cenę, znajdziecie o wiele lepsze sera, np z Bielendy.

Biolove, Body Peeling o zapachu kawy - kolejny peeling kawowy, który wykończyłam w tym miesiącu. Produkt otrzymałam w ramach współpracy z drogerią Kontigo i chyba jest to mój ulubiony kosmetyk ze wszystkich które otrzymałam. Piękny zapach świeżo zmielonej kawy, drobinki bardzo dobrze oczyszczają naszą skórę, pozostawiając ją nawilżona i ujędrnioną. Nie polecam go jednak osobom ze suchą skórą, drobinki są zbyt mocne i mogą za mocno zdzierać naskórek. Pełna recenzja znajduję się tutaj * klik *. Cena ok 19 zł.


   Jak widzicie udało mi się również użyć sporo próbek, różnych marek. Większość z nich to jednak maseczki w płachcie o których Wam niedawno opowiadałam. Próbka serum z L'occitane, bardzo zachęciłam mnie do kupna. Skóra po niej była rewelacyjnie nawilżona i wszystkie krostki na niej szybko się goją. Jedyny minus to zapach, mocno ziołowy, babciny co mi bardzo nie odpowiada. Zużyłam w końcu cały zapas kremów do rąk z L'occitane, szczególnie polecam Wam migdałowy, pięknie pachnie i nawilża, czego nie mogę powiedzieć o wersji Cherry Blossom. Zapach piękny, ale nawilżanie bardzo delikatne. 


Wyszedł trochę tasiemiec, ale to chyba plus tego typu postów. Dużo, krótkich recenzji które może zachęcą Was do kupna albo wręcz przeciwnie postanowicie nie kupić danego produktu. Dajcie znać czy używałyście któregoś z tych produktów i jak u Was się one sprawdziły.
Pozdrawiam,


16 komentarzy on "Denko lipcowe..."
  1. Ojej, faktycznie sporo rzeczy zużyłaś. Kilka ciekawych produktów dojrzałam. Peeling kawowy jest najlepszy na świecie, ja robię sama i zrezygnowałam już nawet z zakupów pod tym kątem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja już przerabiałam etap robienia własnego peelingu ale nigdy nie umiałam dobrać idealnych proporcji.

      Usuń
  2. Spore denko ;) Osobiście mam zamiar skusić się na szampon Yves Rocher tyle tylko, że w wersji z białym łubinem bądź kwiatem malwy i mam nadzieję, że spisze się lepiej a niżeli u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele dziewczyn zachwala szampony z YR, ale u mnie niestety się nie sprawdzają. Szkoda bo nigdy wcześniej nie miałam problemów z szamponami.

      Usuń
  3. Jeden "jantar" nic nie da. Polecam zużyć kilka opakowań i ocenić efekt. Też kiedyś tylko jedną zużyłam, a potem jakoś nie kupiłam więcej.... :D
    Mnóstwo tego wszystkiego zużyłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie skuszę się na kolejne opakowanie :). Trochę się tego uzbierało, mam nadzieję że sierpniu również wyrzucę sporo opakowań.

      Usuń
  4. Sporo Ci się tego nazbierało. Moje comiesięczne denko pozostawia nadal sporo do życzenia ;)

    Kawowy peeling Organique i w ogóle cała kawowa seria jest ulubioną mojego męża :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się zużywać żeby móc kupować ;D. A tak na prawdę to rzeczy mi się nie mieszczą po szafkach :).

      Usuń
  5. Peeling kawowy organique był milusi :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj cudeńko, następny peeling kawowy który kupie to zdecydowanie Body Boom ;)

      Usuń
  6. mi się własnie kończy odżywka z jantara ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jeśli chodzi o Batiste, to chyba jest to najładniejszy zapach - przynajmniej w moim odczuciu - z wszystkim jakie miałam przyjemność używać :) Bardzo lubię wcierkę Jantar. Ja wyciągam ten plastikowy koreczek z butelki, łatwiej mi się używa tej wcierki wtedy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze lubię Cherry :), obecnie mam klasyczną wersję. Bardzo dobry pomysł następnym razem spróbuje bez tego plastiku :).

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature