Co raz bliżej do 30-stki...

piątek, 26 sierpnia 2016
   Cześć wszystkim! Jako że kilka dni temu obchodziłam swoje 26-ste urodziny (jaka ja stara już jestem), dziś przychodzę do Was z postem dotyczącym nowości, które wpadły mi w ręce. Choć nic nie przebije prezentu który dostałam w tamtym roku, ponieważ mój narzeczony sprezentował mi mojego mańka Beboka i jest to najlepszy prezent jakikolwiek dostałam.


   W tym roku nie miałam jakichś ambitnych pomysłów na prezent dla siebie, fakt że jestem wybredna i lubię wiedzieć co dostanę albo przynajmniej to skontrolować. Ponieważ moja rodzina zawsze się mnie pyta co chcę dostać bo sami nigdy nie wiedzą to staram się dobrze podpowiadać. Sierpień jest dla mnie ciężkim miesiącem ponieważ nie tylko ja mam wtedy urodziny, ale dzień przede mną i dzień po mnie urodziny ma moja ciotka oraz moja mama, więc dużo wydaję na prezenty. Oczywiście sama sobie również coś sprawdziłam ale zaraz i o tym. 

   Z wiekiem zmienił mi się gust dotyczący akcesoriów, z wielkich naszyjników i pierścionków powoli rezygnuje, a stawiam na minimalistyczne dodatki. Ostatnio na blogach zauważyłam sklep z biżuterią Sotho i w oko wpadło mi kilka naszyjników. Chciałam coś niespotykanego, ale przy tym prostego i wysłałam link z naszyjnikiem do mojego ukochanego K. I tak trafił do mnie ten oto naszyjnik z kością szczęścia, w wersji klasycznej srebrnej. Pracowałam swoje w sklepie z biżuterią i wiem niestety jak zachowują się rzeczy pozłacane dlatego raczej takich unikam. Jego obecna cena to 69,30 zł.


   Oczywiście żadne moje urodziny nie mogą się obyć bez prezentów kosmetycznych, tym razem również tak było i do mojej "kolekcji" trafiły dwa kremy do twarzy. Z racji tego, że postanowiłam powoli wprowadzać produkty anti-aging do swojej pielęgnacji to od mamy dostałam krem Korres z wyciągiem z dzikiej róży. Ma on za zadanie nawilżać naszą skórę, usuwać przebarwienia oraz niwelować drobne zmarszczki. Jestem niestety średnio zadowolona z kremu na noc Origins, który obecnie używam dlatego mam nadzieję że ten się lepiej sprawdzi. Drugi krem przyjechał do mnie aż z Gliwic, zobaczyłam go na wyprzedaży w Sephorze za 110 zł i nie mogłam go nie wziąć. Mowa o słynnym Dramatically different moisturizing gel od Clinique w pojemności 200ml. Wiele słyszałam o tym produkcie na blogach oraz na yt i wydaję się być idealny na dzień. Kupiłam go z myślą o zimie ponieważ wtedy moja skóra potrzebuje większej dawki nawilżenia, ale w lekkiej postaci i nie wiem czy krem z Origins, GinZing da sobie radę. 

   Ciocia uraczyła mnie zestawem jesienno-zimowych lakierów hybrydowych od NeoNail, oni mają tyle pięknych kolorów że na prawdę ciężko się zdecydować które wybrać. Widziałam również nowości od Semilac i dwa lakiery wpadły mi w oko, ale to na pewno dodam do koszyka przy większym zamówieniu. Kolory na które się zdecydowałam to Neutral, czyli brąz pomieszany z czerwienią, Lush Green, czyli głęboka zieleń, Sea Stone, czyli szarość wymieszana z niebieskim, ostatni lakier to nowość od NeoNail czyli lakier termiczny, zdecydowałam się tutaj na coś prostego czyli Black Russian, szarość która pod wpływem zimna zmienia się w czerń. Na pewno pokażę Wam wszystkie lakiery na blogu. 



Obiecuję że to już ostatnie rzeczy, ale nie mogłam ich pominąć bo oto w końcu doczekałam się pięknego kominka z Yankee Candle oraz kilka nowych wosków do kolekcji. Muszę pryznać, że Ania z bloga Po tej stronie lustra... tak pięknie zachwalała nową kolekcję Yankee Candle że postanowiłam dwa z nich zamówić w ciemno, a mowa o Dreamy Summer Nights oraz Flowers In The Sun. Zamówiłam przy okazji również Lake Sunset oraz Sunset Breeze i rzeczywiście te cztery woski są cudowne i nie mogę się doczekać kiedy je rozpalę.

Ostatnimi rzeczami które mi wpadły to dwie książki, "Dziewczyny z Powstania" Anny Herbich oraz "Przesunąć horyzont" Martyny Wojciechowskiej" a także zegarek, który dotarł w dniu w którym piszę tego posta (stąd inne tło) marki Cluse. Pierwsza książka którą otrzymałam nawiązuje do mojego zainteresowania II Wojną Światową, słyszałam że jest genialna, druga zaś do mojej lekkiej fascynacji Martyną Wojciechowską, którą wręcz uwielbiam i śledzę jej losy już od kilku dobrych lat. Co do zegarka, od lat za mną chodzi jeden model od Michaela Korsa ale przyznaję że po prostu mnie nie stać żeby wydać ponad 1000 zł na zegarek. Chodził mi też po głowie zegarek Daniela Welligtona, lecz ja zdecydowanie wolę stalowe stalowe paski i tak padło na ten oto zegarek Holenderskiej marki Cluse, a model to La Bohème Mesh Gold Black/Black czyli nowość tej marki. Bardzo podoba mi się to, że pasek jest regulowany, ponieważ mam dość wąskie nadgarstki i wszystkie bransoletki i zegarki są dla mnie za duże. Jego cena to 485 zł i swoją sztukę zakupiłam tutaj * klik *, jeśli mieszkacie w Toruniu bądź okolicy to zapraszam. 



   Przyznaję że ten czas tak szybko leci, że zaraz się nie obejrzę, a kolejny rok minie. Nie wiem czy tylko ja tak mam że do 18 roku życia czekałam na każde urodziny, a teraz jest mi to totalnie obojętne. A jak jest u Was z urodzinami? Mam nadzieję że Was nie wynudziłam i jakoś wytrwałyście :).
Pozdrawiam,

24 komentarze on "Co raz bliżej do 30-stki..."
  1. Przepiękny zegarek! Czaje się już na nie od jakiegoś czasu, są mega klasyczne i uniwersalne! :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, już się czaje żeby zakupić burgundowy skórzany pasek :). Cluse ma rzeczywiście piękne zegarki, sama pierw inny miałam w planach (klasyczy srebrny), a po kilku godzinach debat staneło na tym :).

      Usuń
  2. Oj ja też tak miałam z urodzinami :D 18 nie mogłam się doczekać, a teraz to aż tak szkoda tych lat, a lecą nieubłaganie :D Bardzo ładny wisiorek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :), niestety musimy się jakoś z tym pogodzić że lata lecą.

      Usuń
  3. Wszystkiego najlepszego;) ja dopiero miałam 18, a w listopadzie będzie 30. Skandal:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, ważne żeby się czuć młodo :). Przyznaję że nigdy bym sobie tylu lat nie dała ale cóż zrobić dokumenty nie kłamią.

      Usuń
  4. Jesteś w wieku mojego Ukochanego! :D Nadal jesteście pierwszej młodości. Chyba ja nie czekałam na swoją 18stkę jakoś bardzo, owszem człowiek się cieszy jak dostanie dowód.. Zrobi tatuaż hahah, ale zbytnio nic to w moim życiu nie zmieniło. Jaka byłam poważna mając lat 15 tak jestem i dziś, zawsze ludzie mi powtarzali, że bardzo dojrzale się zachowuję. Może trochę mądrzejsza życiowo, jak to każdy z roku na rok.
    Zegarek bardzo ładny! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, ja niestety wieczna głupawka i coś czuje że szybko to się nie zmieni :).

      Usuń
  5. Wszystkiego najlepszego! <3 Przepiękny zegarek, też mam CLuse i wiem, że na jednym się nie skończy :) Chętnie zobaczę lakiery Neonail w akcji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :D, mam nadzieję że zegarka nie kupię choć paski na wymianę już mnie kuszą.

      Usuń
  6. Ja ostatnio obchodziłam 25 urodziny i jestem zdania, że po 20stce czas ucieka zdecydowanie zbyt szybko! Sama sprawiłam sobie z tej okazji torebkę od Michaela Korsa, o której od bardzo dawna marzyłam <3 Twoje zakupy są świetne i nie wątpię, że ze wszystkiego jesteś super zadowolona :) Zegarka z Cluse zazdroszczę, bo są przepiękne :) Niech się dobrze nosi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje, ja również marzę o torebce od projektanta ale to niestety są już większe koszta i nie prędko się zdecyduje :).

      Usuń
  7. Świetne prezenty! Zegarek piękny, uniwersalny, na pewno będzie pasować do wielu stylizacji :)

    OdpowiedzUsuń
  8. bardzo podoba mi się naszyjnik. Taki delikatny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko, jestem tylko rok młodsza ;D hiahia zegarek śliczny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Obecnie najbardziej rozbrajają mnie teksty 2x-latek które podobnie jak Ty, wydaje im się że już są stare :) A ja to co, staruszka? :)
    ALE, ja pamiętam że jak miałam ok. 30 lat to też myślałam, że to już koniec, nic mnie już nie czeka, tylko starość. Potem zmieniłam filozofię życia i wszystko stało się prostsze i lepsze, zaczęłam żyć od nowa. Ale to tylko tak na marginesie. Pa!

    blog minimalissmo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz każdy z Nas jest trochę inny i nie powinno się wrzucać każdej 2x do jednego worka, nie mówię nigdzie że jak wbiję 30 lat to będzie to koniec i będę tylko egzystować. Jest to na pewno inny etap życia każdego z Nas i nie mówię że gorszy. Pojęcie stare użyte w tym poście odnosiło się do tego iż obecnych czasach blogosfera to raczej dziewczyny przed 25 rokiem życia, takie samo zjawisko można zauważyć na youtube.

      Usuń
  11. Także muszę sobie kiedyś sprawić taki kominek :) Kochana, jaka stara, sama młodość, ja jestem wcale niewiele od Ciebie młodsza. Spóźnione wszystkiego dobrego, wielu pięknych chwil w tym roku i przede wszystkim zdrowia i uśmiechu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kominek się świetnie sprawuje i wygląda świetnie :). Dziękuje za życzenia.

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature