Z czerwienią na ustach...

sobota, 22 października 2016


      Cześć wszystkim! Jak widzicie blog przeszedł małą metamorfozę, powoli się do tego układu przyzwyczajam, ale jak na razie bardzo mi się podoba. Na szczęście mój K jest bardzo cierpliwy i ze wszystkim mi pomógł, ale dziś nie o tym. Dziś planuję pokazać Wam moją kolekcję czerwonych pomadek, jako że zima się zbliża, a moim zdaniem jest to kolor który wygląda idealnie szczególnie o tej porze roku.

  Czerwona pomadka to klasyka, ale to chyba wie każda z nas. Stworzona za czasów naszych prababć, a noszona przez nas po dziś dzień i uważam że każda kobieta powinna mieć chociaż jedną w swojej kosmetyczce. Dla mnie czerwień na ustach świadczy o tym, że kobieta która ją nosi jest pewna siebie, chce być bardziej kobieca, zmysłowa i nie boi się wyrażać swojego zdania. Mnie osobiście czerwone usta kojarzą się ze złotymi latami Hollywood czy też ze stylem Francuzek które noszą je nonszalancko z delikatnie podkreślonym okiem na co dzień. Dobrze dobrany kolor pomadki potrafi całkowicie zmienić wygląd naszej twarzy, a nawet stroju.



  Ja wiele lat nie mogłam się przekonać do tak mocnego koloru. Zawsze zachwycałam się kobietami i koleżankami które nosiły ten kolor bez większej obawy. Agnieszka, moja koleżanka z byłej pracy, zawsze miała delikatny makijaż, lecz czerwień zawsze była na jej ustach. Raz mocno i zdecydowanie, raz lekko zaznaczona aby ożywić twarz. Przełamałam się i w końcu kupiłam swoją pierwszą czerwoną szminkę z Topshop w kolorze RioRio. Po tym jak otrzymałam komplement od klientki, że świetnie wyglądam w tej szmince, moje obawy poszły w zapomnienie i teraz jest to kolor po który często sięgam. Niestety czerwień nie jest najłatwiejsza do noszenia. Dla niektórych może wyglądać wulgarnie i kojarzyć się jednoznacznie, a i nasza cera wymaga od nas stanu idealnego.


Topshop, Lips w kol. Rio Rio - kilka lat temu szminki z Topshopu robiły furorę na zagranicznym yt i skuszona recenzjami postanowiłam że właśnie tam kupię swoją pierwszą czerwoną szminkę. Jako osoba początkująca w tym temacie nie chciałam niczego ciemnego i mocnego, a że był to okres wakacyjny postanowiłam wziąć czerwień z domieszką pomarańczy. Taki odcień idealnie pasuje do ciepłej karnacji, ale pamiętajcie że niestety nasze zęby będą wyglądały na żółte. Jednak odcień dla mnie rekompensuje ten minus. Formuła szminek z Topshop jest porównywalna do tych z MAC. Jest to pudrowy mat który utrzymuję się bardzo dobrze na naszych ustach, nawet do 4-5 godzin. Minusem jest jednak to, że usta po całym dniu noszenia domagają się mocnego nawilżenia. Szminki dostępne są niestety tylko w Warszawie w Złotych Tarasach oraz online. Ich cena to około 45 zł. 

Topshop, Lips w kol. Hazard - zachwycona komplementem od klientki, postanowiłam wrócić do Topshopu po jeszcze jeden kolor. Ponieważ lubię eksperymentować postanowiłam że tym razem wybiorę kolor mocniejszy, wpadający w zimne tony. Hazard to odcień wpadający w kolor wina, idealny na sezon jesienno-zimowy. Formuła jest identyczna jak w poprzedniej pomadce, choć zauważyłam że tego typu kolory niestety są bardziej wymagające. Mocny korektor pod oczy musi być koniecznie, ponieważ podkreśla każdą żyłkę pod oczami i koniec końców wyglądamy jak zombie tuż po obiedzie. 



Golden Rose, Matte Lipstick Crayon kol. 09 - tego produktu chyba nikomu nie muszę przedstawiać, kultowe już kredki do ust i chyba każda z Nas ma choć jedną sztukę. Najpopularniejsza oczywiście jest w kolorze 10, ale jednak 09 trafiła do mnie jako pierwsza. Jest to chyba najpiękniejszy odcień czerwieni jaki posiadam, ale  zauważyłam że ten produkt zachowuje się różnie każdego dnia. Raz rewelacyjnie się nakłada i wytrzymuje kilka godzina, zaś innym razem już po 30 minutach rozmazuje mi się po twarzy. Tylko dlatego tak rzadko po nią sięgam, jednak warto zwrócić na nią uwagę. 

Bourjois, Rouge Edition Velvet w kol. Hot Pepper - tę pomadkę w płynie możecie kojarzyć z mojego wpisu o serii REV * klik *. Skusiłam się na nią po filmiku z youtube i z racji formuły noszę ją najczęściej. Wiem że po chwili zastyga i nie muszę się martwić że odbije mi się na zębach czy rozmaże na twarzy. Jeśli chodzi o kolor to jest on najbardziej jaskrawy, ale tak samo jak Rio Rio jest to czerwień wpadająca w pomarańcz. Zauważyłam niestety, że z wiekiem pomadka ma problem z pigmentacją i trzeba trochę z nią popracować, ale nadal sprawuję się świetnie. 



A Wam z czym kojarzy się czerwona szminka i czy macie swoją ulubiona? Niedawno dostałam jeszcze jeden produkt z tej kategorii, ale chcę o nim napisać osobną recenzj. Jeśli śledzicie mnie na Insta to już chyba się domyślacie co to jest.  


32 komentarze on "Z czerwienią na ustach..."
  1. Czerwień zawsze mi się podobała, ale nie do końca dobrze się w niej czuję;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do pierwszego komplementu miałam obawy :).

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. O naturalnych pomadkach również robiłam wpis, warto zajrzeć do archiwum :).

      Usuń
  3. każda mi się podoba ale ostatnio zrobiłam porządki w moich zbiorach i wyeliminowałam wściekłe czerwienie ponieważ nie mam gdzie na co dzień je nosić ;/ zostawiłam sobie kredkę GR która delikatnie wpada w bordo :) <3 choć kultowe czerwienie od MAC mnie kuszą bardzo! może kiedyś nadejdzie ich czas! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do mojej kolekcji wystarczy mi jeszcze Russian Red :), ja czerwień noszę na co dzień ale rozumiem że nie każdy tak lubi.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Czyli moje usta wysuszyły się w dobrym celu ;P

      Usuń
  5. ja nie mam odwagi na aż tak mocne kolory na ustach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto wypróbować gdzieś na wieczorne wyjście ;).

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Ja lubie się pobawić makijażem czasami :)

      Usuń
  7. Ja unikam czerwieni, źle się w niej czuję :( Ale do Ciebie bardzo pasuje!

    OdpowiedzUsuń
  8. Najbardziej podoba mi się ta z Golden Rose! Przepiękna! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też ta się najbardziej podoba, ma idealny kolor :).

      Usuń
  9. Czerwień to jest kolor, który każda kobieta powinna mieć w swojej kosmetyczce czy w szafie. Ten kolor to klasa sama w sobie i nie wyobrażam sobie, aby u mnie miało tego nie być.

    www.ka-karmelizovana.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się w 100%, choć czerwień w ubraniach jest dla mnie zdecydowanie mocniejsza niż jako dodatek na ustach :).

      Usuń
  10. GR i Top Shop to pomadki w moim klimacie, natomiast Bourjois to zdecydwanie za ciepła barwa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Bourjois potrafi wpadać w pomarańcz, ale z tego co widziałam firma ma wypuścić nowe czerwone pomadki :).

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Nie znam zbytnio asortymentu tej marki, chyba nic nigdy od nich nie miałam :).

      Usuń
  12. Ja też nie, ale chętnie wypróbuję.

    OdpowiedzUsuń
  13. Od dłuższego czasu już planuję zakup tej sławnej 10 w kredce jednak nadal nie mogę się jakoś zebrać ;) Do czerwieni muszę jeszcze dojrzeć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo, 10 jest cudna ale jeszcze jej nie mam :D.

      Usuń
  14. Te kredki GR mnie nie kupują ;) mi wysuszały usta ;( TopShop to ta sama marka co ma tenisówki?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jest z nimi różnie chyba raz mi tylko wysuszyły usta. Topshop chodzi o brytyjską marke odzieżową :).

      Usuń
  15. Ah ta czerwień <3
    Piękne szminki :D Uwielbiam takie :)

    Zapraszam :D
    grlfashion.blogspot.com Odwdzięczam się za każdą obserwacje :)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature