Denko listopadowe

środa, 30 listopada 2016
Cześć wszystkim! Jak widzicie po tytule dzisiejszego posta, przychodzę do Was z denkiem. Dziś nie będzie wypracowania, bo tylko kilka produktów udało mi się wykończyć i tak podkład z Clarins wyzionął ducha. 


Tangle Teezer - Wiele z Was zna tę szczotkę do włosów, a przynajmniej o niej słyszała. Kilka lat temu i ja postanowiłam ją zakupić. Pierw byłam nią zauroczona, jednak później okazało się że więcej sprawia mi problemów niż pożytku. Co chwilę wypada mi z ręki, nie daje sobie rady z moimi dość grubymi i długimi włosami, przez co muszę rozczesywać włosy co chwilę je upinając i przekładając. 

Origins, GinZing krem pod oczy - Mój ulubiony krem pod oczy na dzień dobił dna. Brzoskwiniowy kolor tego kremu zapewniał nam rozświetlenie skóry pod oczami, przy tym jego lekka konsystencja szybko się wchłaniała pozostawiając skórę nawilżoną i lekko napiętą. Jeśli jesteście ciekawe tego kremu to zapraszam Was na recenzję, która już się pojawiła na blogu * klik *

Skin79, Super BB Pink - Ostatni już mój krem BB który posiadam, niestety z wersją różową średnio się lubię ponieważ jest dla mnie za zimna i różowa. Teraz i tak jest lepiej niż latem, gdy byłam lekko opalona. Bardzo lubię ten produkt za efekt jaki daje na skórze, czyli piękne krycie, promienna skóra nawet po kilku godzinach pracy. Warto zwrócić uwagę na dobre zmywanie tego kremu BB ponieważ zawiera silikony, które przy dłuższym stosowaniu mogą zapychać pory. 


Maybelline, The Falsies Push Up Drama - Mocno przeciętny tusz, jedyny jego plus to że jest nie do zdarcia nawet przy deszczu. Z początku dawał przyjemny efekt który nawet mi się podobał, jednak z czasem z rzęsami nie robił nic po za przyciemnieniem ich i delikatnym wydłużeniem. Na pewno nie kupię ponownie, a jeśli jesteście ciekawe jak wygląda on na rzęsach to zapraszam * klik *.

L'oreal Professionnel, Power Repair Lipidum - kurację L'oreal staram się robić co kilka miesięcy gdy moje włosy są w gorszym stanie, bądź wybieram się do fryzjera i on mnie namówi. Kuracja ma za zadanie wygładzić nasze włosy, odbudować je i nadać włosom zdrowego blasku. Zawiera ona ceramidy, lipidy, kwas mlekowy oraz fito-keratynę. Ja najczęściej mieszam tę kurację z maską do włosów i zawijam włosy w czepek. Po 20-30 minutach, myję głowę, a włosy są miękkie i odżywione. Efekt niestety nie trzyma się długo, ale jeśli macie jakieś ważne wyjście to polecam * klik *

Clarins, Ever Matte - Niekończący się podkład, to właśnie on. Jest to mój pierwszy podkład z wyższej półki i rzeczywiście trafiony. Używałam go dobre 14 miesięcy i cieszę się że mogę go wyrzucić. Nie zrozumcie nie źle, podkład jest na prawdę świetny, ma średnie krycie, lekko matuje i utrzymuje się na prawdę długo, ale stosowanie jednego produktu przez tyle miesięcy było dla mnie mordęgą. Za bardzo lubię testować produkty, dlatego na razie sobie go odpuszczę ale na pewno kiedyś do niego wrócę. 


Bioliq, Żel do mycia twarzy - Firma Bioliq jest mi zupełnie nieznana i przyznaję że wzięłam ten produkt w ciemno. Stosowałam go wieczorem przy zmywaniu makijażu jako drugi krok, gdyby nie fakt że ciężko pod koniec wydobyć produkt z tubki to kupiłabym go ponownie. Dobrze oczyszcza twarz, nie przesusza jej, bardzo przyjemnie manewruje się tą szczoteczką do twarzy, przez co ma się wrażenie że wszystko zostało dokładnie zmyte. 

The Body Shop, Fuji Green Tea balsam do ciała - Moja pierwsza butelka balsamu od TBS, i chyba ostatnia. Zdecydowanie wolę formę masła i miałam problemy z wykończeniem tego produktu. Jest to na pewno świetny produkt na lato, ponieważ ma lekką konsystencję która szybko się wchłania. Jednak nawilżenie nie utrzymuje się długo na skórze i trzeba się balsamować codziennie, a nawet dwa razy dziennie. Przy maśle przyznaję że wykonuję ten zabieg co drugi dzień i skóra jest zawsze nawilżona. Na plus mogę zaznaczyć zapach który był bardzo przyjemny i świeży. 

Kilka słów o trzech pozostałych produktach: maseczka pod oczy z Efektimy sprawdziła się świetnie i żałuję że nie kupiłam sobie na promocji więcej opakowań. Skóra pod oczami była nawilżona i rozjaśniona, na pewno kupię ponownie. Testowałam również maseczkę w płachcie od LomiLomi, która pięknie pachniała granatem jednak nie wiem czy do końca się z nią polubię. Skóra rzeczywiście była nawilżona, koloryt skóry wyrównany, ale moja twarz się strasznie lepiła i nie chciała wyschnąć. Cały czas miałam uczucie tłustego, lepiącego się filmu na skórze. Na recenzję bomby Lush będziecie musiały poczekać, bo planuję zrobić recenzję wszystkich które posiadam razem, ale pojawi się ona na pewno w następnym miesiącu. 

A jak u Was z denkiem? Udało Wam się dużo produktów zużyć czy tak jak u mnie wyszło to w tym miesiącu skromnie? Dajcie znać w komentarzach. 
Pozdrawiam,












16 komentarzy on "Denko listopadowe"
  1. Spore denko! U mnie też dość dużo produktów zeszło w ostatnim czasie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywało u mnie lepiej ale coś się ociągam ;).

      Usuń
  2. Akurat u mnie TT sprawdza się najlepiej. Kupiłam sobie drewnianą szczotkę, ale tak szarpie mi włosy, że nie mogę jej używac :) Zamówiłam Tangle Angel i zobaczymy jak się będzie jej używało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz testuje Wetbrush i zdecydowanie lepiej się sprawdza niż TT ;).

      Usuń
  3. Ja swoje TT też wywaliłam ;D znam sól z Biedry i ta wersja zapachowa najbardziej mi się podoba ;) moje różowe Skin79 też się konczy ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie chyba też ta najbardziej się podoba, lawenda najgorsza ;).

      Usuń
  4. Ja nie mogę zużyć tych kremów BB ze Skin79 :-) Leżą i nie mogę się zmusić, by ich używać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje cienkie włosy uwielbiają TT :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się że Ci się sprawdza bo to całkiem niezła szczotka ;).

      Usuń
  6. Zapach tej zielonej herbaty z Body Shopu mi się podoba, jest taki relaksujący. :) Ale znam go tylko w formie soli do kąpieli, balsamu nie testowałam.

    Tangle teezer też jakoś ostatnio spada u mnie w notowaniach. Zamówiłam sobie dla porównania Tangle angel teraz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ochotę na tą sól ale jest strasznie droga ;).

      Usuń
  7. Uwielbiam te ampułki z L'oreal, właśnie mam jedną w zapasie, przy najbliższym farbowaniu muszę nałożyć i domówić, z kerastase też są fajne, ale niestety droższe :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam ochotę wypróbować Kerastase ale rzeczywiście cena jest wysoka :/.

      Usuń
  8. Ja w listopadzie też pożegnałam się z Tangle Teezerem, po chyba czterech czy trzech latach stwierdziłam, że czas na nowego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój TT też był wiekowy, teraz będę testować wetbrush :).

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature