New in: Listopad

czwartek, 10 listopada 2016

      Cześć wszystkim! Na Instagramie pokazywałam Wam, że w tym miesiącu trafiło do mnie dość dużo nowości. Trochę produktów do włosów, trochę kosmetyków do makijażu i całkiem niezła kolekcja wosków do palenia na sezon zimowy. Przyznaję się że dość mocno poszalałam, ale cóż... Prędko takich zakupów nie zrobię z racji zbliżających się świąt.


Kończy mi się mój krem pod oczy na dzień z Origins, pomimo iż bardzo go lubię to i tak mam ochotę wypróbować coś nowego. Czytając tyle pozytywnych recenzji na temat Clinique, Pep-start postanowiłam że sama muszę go wypróbować. Również dużo dobrego słyszałam o produktach marki Rituals, którą ciężko w Polsce dostać, ale jeśli jesteście nią również zaciekawione to są one dostępne u Hani * klik *. Można je zakupić w formie zestawów bądź osobno w czterech różnych wersjach zapachowych. W Rossmannie również skusiłam się na mój ulubiony samoopalacz w piance od Bielendy, tylko tym razem w wersji do jasnej karnacji. 

   Na początku października otrzymałam przemiłą niespodziankę od Joico, Firma podarowała mi dwa produkty. Pierwszym z nich jest Co+Wash w wersji Color oraz terapię do włosów farbowany K-Pak. Akurat tak się złożyło że tydzień temu farbowałam włosy więc będę miała produkty które zadbają o moją czuprynę. Na pewno dam Wam znać czy wersja Color jest równie świetna co wersja Moisture. 

   Na punkcie swoich włosów mam ostatnio fioła ponieważ w końcu widzę, że są w dobrej kondycji dlatego staram się o nie mocno dbać i zakupiłam sobie trochę produktów do ich pielęgnacji. Pierwszy raz będę miała styczność z produktami Isana do włosów, o mały włos zamiast odżywki kupiłam szampon ale koniec końców się zorientowałam i się wróciłam. O odżywce Oil Care słyszałam dużo dobrego, a że potrzebowałam jakiejś na bazie olejku to postanowiłam spróbować. W Katowicach wpadłam na szybko do Natury i zobaczyłam że maski Kallos są na promocji więc zgarnęłam dwie, wersję Latte oraz Omega. Po bananowej nauczyłam się że muszę kupować je w mniejszych opakowaniach żeby zużyć je w pełni na włosy. Kurację L'oreal, Power Repair Lipidum kupiłam jakiś czas temu w którymś ze sklepów internetowych, ale nigdy nie trafiła na bloga. Nie lubię wydawać na ten zabieg u fryzjera ponad 25 zł więc wykonuję go sama u siebie w domu. Jeśli jesteście ciekawe jak go wykonać to dajcie znać, a zrobię na ten temat osobny wpis. Na stronie Hairstore.pl kosztuje on ok 10 zł, więc jak widzicie można trochę zaoszczędzić. 


   Okres zimowy to dla mnie czas, w którym palę najwięcej świec i wosków. Z świeżych zapachów przerzucam się na słodkie i korzenne, dlatego musiałam zrobić sobie "mały" zapas. Mój K już nie wytrzymał i palił Hot Chocolate od Kringle i chyba nigdy nie miałam takiej ochoty na czekoladę jak przy tym wosku. Głównie zdecydowałam się na woski od Yankee Candle, dla mnie mają oni najciekawsze zapachy, choć wosk z WoodWick też mnie mocno zauroczył. 

   Zimne miesiące to nie najlepszy okres dla mojej skóry, która w tym czasie jest przesuszona szczególnie w okolicy nosa, ust i oczu. W tym roku chcę uniknąć schodzącej skóry z twarzy i planuję intensywne nawilżanie maseczkami. Za namową dziewczyn zdecydowałam się na maskę witaminową od Banii Agafii, ciekawe czy jest rzeczywiście taka dobra jak mówią. Ciężko też było się oprzeć i nie kupić nowości od Bielendy chyba większość z Was już je testowała lub zamierza. Mam zamiar zrobić też test maseczek w płachcie dostępnych w Hebe, marki LomiLomi oraz tej z tygrysem ze Skin79. Oby moja skóra polubiła się z tymi produktami. 

   Czas na zakupy makijażowe oraz paznokciowe. W jesiennej wishliście * klik * wspominałam o produktach do ust i jakimś trafem kilka dni później nawiedził mnie kurier z przesyłką z Sephory w której to znajdowała się kredka do ust z Nars w kolorze Cruella. Lubię takie niespodzianki od mojego K. W MAC skusiłam się na pomadkę Amorous oraz konturówkę Beet, choć miałam ochotę na więcej to jednak kolor, który chciałam jeszcze kupić jest wyprzedany. Inglot to marka z którą rozpoczynałam swoją przygodę z makijażem oczu, a kolekcja What a Spice trafiła w moje gusta w 100% dlatego postanowiłam zakupić potrójną paletkę z cieniami, które najbardziej mi odpowiadały. 



      Jeśli śledzicie mnie Insta to wiecie też że udało mi się cudem trafić na podkład od Catrice i to w centrum Warszawy. Nigdy nie sądziłam że go tam znajdę ale był, jedyny ostatni nieotwarty w kolorze 020 Rose Beige. Jeszcze nie miałam okazji się nim pobawić w 100%, ale nie mogę się doczekać. Będąc w Douglasie skusiłam się również na mój ulubiony błyszczyk do Clarins w kolorze 06. Jest to idealny produkt na dni, w których nie mam pomysłu co nałożyć na usta. Haul bez lakierów? Gdzie tam, muszą być. Z racji zmiany pracy muszę przestać malować paznokcie na ciemne kolory, dlatego postanowiłam dokupić sobie trochę nudziaków i odcieni zgaszonego różu. Nowa kolekcja NeoNail przyszła z pomocą, gdyż posiada w swojej ofercie tego typu kolory. Wybrałam Mulled Wine oraz Warming Memories, a ze starszej kolekcji powędrował do mnie lakier w odcieniu Desert Rose. 

   Ostatnie zakupy były za pośrednictwem mojego brata, który w tym roku wybierał się do Czech i mógł mi kupić trochę kosmetyków z Lush. Jako że nie znam zbytnio produktów pielęgnacyjnych tej marki, to postanowiłam przetestować ich bomby do kąpieli. W tamtym roku również zrobiłam takie zamówienie i bardzo miło wspominam każdą kąpiel z tymi umilaczami, choć przyznaję że w tym roku zdecydowanie lepiej trafiłam z zapachami. Planuję zrobić recenzję na temat tych bomb bo przyznam że ciężko było mi samej znaleźć jakieś opinie o nich. 

I tyle z moich dość dużych zakupów, mam nadzieję że Was nie zanudziłam i zabieram się za testy. Któryś z tych produktów zainteresował Was najbardziej? A może znacie już coś z moich nowości? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam,


24 komentarze on "New in: Listopad"
  1. Ojej, ile cudowności! :) Życzę miłego testowania i odkrywania samych perełek :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. A to nie październikowe?:)
    Sporo fajnych nowości:) Lush chętnie bym wyprobowala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałabym że by to były zakupy z października ale pomimo że dziś jest 10 to ja już poszalałam :).

      Usuń
  3. Same cuda <3 Muszę w koncu upolowac ten podkład z Catrice :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pff a na IG tylko torebkę widziałam dzisiaj ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obawiam się że to wszystko by się do jednej torebki nie zmieściło ;P.

      Usuń
  5. Pianka brązująca jest idealna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ciemniejsza wersję i jestem z niej bardzo zadowolona, ciekawe czy ta również będzie taka dobra.

      Usuń
  6. Z Lush ponoc dobra jest maska do wlosow. :) Czytalam na forach. Sama nie mialam, ale mam nadzieje, ze kiedys przetestuje. Kule polubilam bardzo, chociaz niektore smierdza i najlepiej wachac przed zakupem. Z narsa mam ochote na korektor pod oczy. Chce kupic swieczke z YC o jakims fajnym swiatecznym/zimowym zapachu, ale nie przytlaczajacym. Co doradzisz? :D Nie mialam z YC, na razie pale inna, ale bardzo mnie kusza. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam chyba jak na razie jedną kule z Lush która rzeczywiście nie powalała zapachem ;). Z YC co roku kupuje Spiced Orange ale ciężko nie trafić z zapachami na tą pore roku.

      Usuń
  7. Same dobroci, oj Lush - zazdraszczam, czekam az w PL sklep założą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ja już czekam od kilku lat i były nawet plotki że ma być ale jak widać to tylko plotki ;)

      Usuń
  8. Ale smakołyki <3 Lushki aż czuję przez monitor :)

    Krem Clinique pod ślepka lubiłam. Nie robił może cudów wianków ale miał fajną formułę i dobrze nawilżał. No i rituals <3 Akurat mam pod prysznicem piankę z tej zielonej serii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek kupiłam właśnie z myślą o zimie z nadzieją że nie będę musiała się od razu po kąpieli smarować balsamem :). Brat wspominał mi że sklep Lush tak pięknie pachnie ale podziwia osoby tam pracujące bo nie wytrzymał by tam dnia ;D

      Usuń
    2. Pachnie obłędnie. Dokładnie wiesz gdy zbliżasz się do sklepu, bo pachnie na ulicy :) Bo to facet jest, nie umie docenić ;)

      Usuń
    3. Może kiedyś się doczekam Lusha w Polsce ;)

      Usuń
  9. ja zawsze wybieram największe, litrowe pojemności kallosów bo dzielę się z mamą, czasami odlewam siostrze. fajne nowości

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ja niestety nie mam z kim się podzielić i ostatniego kallosa zużyłam do golenia nóg ;).

      Usuń
  10. Ach, cudownie ;) chętnie bym przygarnęła te woski ♡

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature