Denko majowe

wtorek, 30 maja 2017

Hej wszystkim! Nie mogę uwierzyć, że to już czerwiec i prawie połowa roku za nami. Maj minął tak szybko przez wyjazd w góry i dwa ciężkie tygodnie w pracy. W dodatku zaczynamy z K robić plany na 2019 rok jeśli się domyślacie o co chodzi. Jeśli kiedyś chciałybyście poczytać o tych planach dajcie znać. A dziś planuję przedstawić Wam kilka moich zużyć, przyznaję że już dawno nie było tak bogato.

Joico, Co+Wash - Moje zapasy tej marki właśnie się skończyły i moja ulubiona pianka dobiła dna. Będę tęsknić za tym produktem, ale na chwilę obecną mam tyle innych propozycji do włosów że muszę się powstrzymać przed jej kupnem. Co+Wash to świetny produkt na krótkie wypady i kiedy nie możecie sobie pozwolić na długą pielęgnację. Po 5 minutach wasze włosy są umyte i pięknie nawilżone.

Sylveco, Żel tymiankowy - Miło się zaskoczyłam tym żelem. Lekka konsystencja, która nie wysuszała mi skóry, a która świetnie sobie radziła z domywaniem makijażu. Taka mała buteleczka starczyła mi spokojnie na 2,5 miesiąca codziennego użytkowania. Obecnie mam dwa żele do przetestowania i jeśli się nie sprawdzą powrócę do tego. 

Nivea, Tonik łagodzący - Bubel nad bublami, kupiłam go ponieważ potrzebowałam czegoś na teraz. Wersja do cery suchej i wrażliwej miała być ukojeniem, a była jedną wielką tragedią. Skóra po tym toniku po prostu mnie szczypała, a chyba nie muszę wspominać że wrażliwej skóry nie posiadam. Nie polecam nikomu!


Joico, maska K-Pak Luster Lock - Ta mała tubeczka to ratunek dla moich włosów. Gdy tylko miały się w gorszej kondycji od razu po nią sięgałam. Trzy minuty na włosach i boom, włosy zdrowe i lśniące. Włosy farbowane oraz zniszczone bardzo polubią się z tą maską, dla mnie jest ona zdecydowanie lepsza od Revitaluxe. 

Yves Rocher, Żel po prysznic - Żele tej francuskiej marki są jednymi z moich ulubionych. Kremowa konsystencja, która nie przesusza mi skóry i te cudowne zapachy. Moim zdecydowanym ulubieńcem jest kawowy, lecz orzechy makadamia są tuż za nim. Polecam fankom otulających, słodkich zapachów.

Korres, Wild Rose 24H Moisturising & Brightening Cream - Przyznaję, że z początku lepiej oceniałam ten krem. Gdy już go zużyłam i mogę przemyśleć jak on mi się sprawdzał mogę powiedzieć że był całkiem niezły ale nie urywał mi okien. Ładnie nawilżał ale zdecydowanie lepiej się spisywał na noc niż dzień, ponieważ konsystencja jego jest kremowa, ale na skórze robi się ciężka. Tak jak by całość się nie wchłaniała tylko pozostawała na skórze. Można wypróbować, jednak prędzej polecałabym go cerze suchej.

Vianek, Tonik-mgiełka wersja nawilżająca - Uwielbiam i z ochotą sięgałam po nią rankiem i wieczorem przy pielęgnacji. Po niej moja skóra była ukojona oraz nawilżona. Spray do końca spisywał się rewelacyjnie przez co udało mi się mgiełkę wykończyć do samego końca. Polecam każdemu.

Semilac, Baza witaminowa - Produkty tej marki zna chyba każdy, wiele słyszy się też o uczuleniach na jej produkty, Niestety stało się tak i ze mną. Od kiedy odstawiłam bazę oraz cleaner tej marki moje paznokcie mają się w zdecydowanie lepszej kondycji. Niestety bazy nie polecam, u mnie zdecydowanie lepiej sprawdza się ta z Victoria Vynn czy NeoNail.


Organic Shop, Kakaowy scrub do ciała - To już moje drugie opakowanie scrubu do ciała tej marki i tym razem chyba nie do końca trafiłam z zapachem. Teraz gdy było ciepło zapach był niestety za słodki i mdły. Co do działania, nie mogę się przyczepić świetnie oczyszcza skórę, przy tym jej nie zapycha. Teraz będę testować peelingi kawowe od Body Boom, zobaczymy czy są warte swojej ceny. 

Mizon, Snail Repair Eye Cream - Krem kupiony całkowicie w ciemno, pisałam o nim już recenzję i niestety niepochlebną. Poza lekkim nawilżeniem skóry wokół oczu nie robił nic. Sprawdzi się lepiej osobom, które nie mają tak suchej skóry pod oczami jak ja i oczekują delikatnej formuły.

Korres, Nawilżający krem do rąk z olejkiem migdałowym i nagietkiem - Nie wiedziałam czego mam się spodziewać po kremie do rąk za 69 zł. Markę Korres znam i niektóre ich produkty są dla mnie genialne, drugie zaś zupełnie na odwrót. Przy pierwszym użyciu zaskoczyła mnie dość bogata konsystencja, która od razu poradziła sobie z moimi dłońmi. Jest to zdecydowanie krem do domu ponieważ potrzebuje chwili na wchłonięcie się, ale jest wart tych kilku minut. 


W maju udało mi się wykończyć kilka próbek nowego kremu z Bielendy, serum z Clarins które z resztą całkiem mi się spodobało oraz krem z Clinique który niedawno otrzymałam przy zakupach. Dwie maseczki w płachcie od Skin79 również świetnie się spisały, ale o nich wspomnę Wam na pewno w osobnym wpisie bo taki planuję, ale w lipcu. 


Jak widzicie w tym miesiącu poszło mi całkiem sprawnie z wykończeniem produktów do włosów i twarzy. Coś czuję że czerwiec będzie spokojniejszy jeśli chodzi o zużycia bo w większości mam nowe rzeczy. Dajcie znać jak u Was z projektem denko i czy macie swój sposób na zużywanie kolorówki? 

 Pozdrawiam,

28 komentarzy on "Denko majowe"
  1. o kurde, przypomniałaś mi, że miałam denko obfocić! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wczoraj tego posta pisałam pół dnia :P

      Usuń
  2. Kochana, czy NeoNail w porównaniu z Semilac wypada lepiej, bo nie uczula? Czy fajniejszy po prostu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie zdecydowanie lepiej się trzyma paznokci, nie słyszałam żeby kogoś też uczulił :).

      Usuń
  3. Miałem tymiankowy jednak teraz w moim okresie jest zbyt mocny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A słyszałam że to ten rumiankowy jest ostry, a to łagodniejsza wersja :).

      Usuń
  4. Sporo zużyłaś tego wszystkiego. Po Nivea nie sięgam prawie w ogóle tylko po odzywkę do włosów i to dobra decyzja, co zaś do reszty chyba nie miałam nic poza peelingiem w wersji bambusowej i miło go wspominam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pewnie z Organic Shop wszystkie wersje wypróbuje :P. Choć wole te na bazie cukru niż soli :).

      Usuń
  5. Nie miałam nic z Twojego denka, ale już od dawna sobie obiecuję, że musze kupic coś z Vianka lub Sylveco :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie Vianek lepiej się spisuje niż Sylveco ;).

      Usuń
  6. Tonik z Vianka chcę spróbować, fajnie, ze dobrze się sprawdzał. Chcę również przetestować peeling z Organic Shop, ale pewnie zdecyduję się na inny zapach, skoro ten był mdły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Organic Shop polecam wszystkie owocowe :).

      Usuń
  7. Nie miałam tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że któraś z recenzji cię w takim razie zainteresowała ;).

      Usuń
  8. Moje "Denko" powoli zapełniam pustymi opakowaniami. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To trzeba je jakoś przyspieszyć :P

      Usuń
  9. Ja mam w zapasach piankę z Joico, ale w wersji niebieskiej- jestem bardzo ciekawa czy rzeczywiście fajnie zadziała i nie będzie puchu na mojej głowie. Ich maskę również mam i wiernie używam na przemian z Blonde Life :D Aaa i żel z YR to mój ulubiony - orzeszkowy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebieska jest jeszcze bardziej nawilżająca i chyba nawet lepiej mi się spisywała ;).

      Usuń
  10. Strasznie kusicie tymi produktami od Joico, ale niestety mam zapas produktów do włosów i jeszcze pewnie trochę czasu minie zanim będę rozglądać się za czymś nowym :) Jeśli chodzi o kosmetyki Nivea to nawet nie patrzę w ich stronę, bo są słabe i zawsze mnie rozczarowują. Korres raz mnie zawiódł swoim kremem do twarzy i nie kupuję już pielęgnacji tej marki. Jedyne co mi się od nich sprawdza to szampony :) Sama w tym miesiącu zużyłam bardzo dużo z każdej kategorii i jestem z siebie niezmiernie dumna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po Nivea też już raczej nie sięgnę, ten tonik to była jedna wielka tragedia. Joico i mnie kusiło, ale warto skusić się choć na jeden produkt jak już coś zużyjesz ze swoich zapasów ;).

      Usuń
  11. Używam żelu z Vianka w wersji rumiankowej i jestem bardzo zadowolona! Strasznie kuszą mnie produkty od Joico, prędzej czy później pewnie się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze będę testować żel z Biolaven, podobno jest jeszcze lepszy niż Sylveco ;).

      Usuń
  12. U mnie baza witaminowa z Semilac też się nie sprawdziła, nie miło ją wspominam jednak z Victoria Vynn jestem bardzo zadowolona. Maseczka z Skin79 bardzo mnie ciekawi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze kilka masek do przetestowania więc na pewno pojawi się ich recenzja na blogu, ale raczej w lipcu ;).

      Usuń
  13. Niedługo i ja muszę zabrać się za robienie zdjęć do denka, a bardzo tego nie lubię :P Ostatnio znów wzięłam się za intensywne zużywanie - po Meet Beauty znów mam większe zapasy i mimo dzielenia się ze wszystkimi wokół trochę mi tego zostało. U mnie maska-panda też dobrze się sprawdziła, tak samo jak i tonik-mgiełka z Vianka, choć daleko mu do ideału. Produktów Nivei i ja nikomu nie polecam, źle się u mnie spisują (te do twarzy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z Nivea lubię tylko odżywkę do włosów, nic więcej ;). Zdjęcia do denka to i moja zmora.

      Usuń
  14. Jestem ciekawa tego peelingu Organic Shop :) Co do peelingów Body Boom... wolę sama zrobić taki ze zwykłej kawy :P Działa świetnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niby też bym mogła sama zrobić ale leniuch ze mnie straszny ;P.

      Usuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature