Top Social

Monday Post | Skinfood, Bitter Green Dust Guard

poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Hej wszystkim! W ulubieńcach miesiąca zapowiadałam Wam, że dziś pokaże się recenzja esencji z Skinfood. Więc tak jak obiecywałam tak będzie, przygotujcie się na dawkę azjatyckiego kuszenia. Jeśli chodzi o porównanie tego produktu z czymś innym to nie jestem w stanie Wam odpowiedzieć, bo to pierwszy mój kontakt z tego typu kosmetykami i w ogóle z marką. Przyznaję jednak, że miło się zaskoczyłam i na pewno będę testować też inne esencje.


Skinfood
Założona w 1957 roku koreańska marka czerpie inspiracje do tworzenia kosmetyków z wprost z naszej kuchni. Koniec końców warzywa i owoce zawierają mnóstwo witamin, minerałów i antyoksydantów, więc dlaczego nie zrobić z nich kosmetyków. Dlatego w ofercie Skinfood znajdziecie wysokiej jakości składniki, np. pomidory, awokado, szpinak czy jarmuż. Pochwalam działania marki, która nie promuje tylko swoich produktów, ale również pozytywne myślenie i zdrowe odżywianie. Wiadomo że to jak się odżywiamy ma wpływ na to jak prezentuje się nasza skóra.

"Be confident. Be gracious. Be vibrant. Be beautiful. Be you."


Moc zielonych warzyw - Bitter Green
Seria Bitter Green została stworzona po wielkim szale na zielone soki mocy, które tak ochoczo piją gwiazdy, bo to dzięki nim przecież są pełni energii i mają piękną zdrową skórę. Dlatego właśnie Skinfood tworzył kompleks 5, w którego w skład wchodzi brokuł, jarmuż, szpinak, seler oraz młoda trawa pszeniczna. Dzięki tym składnikom oczyszczamy naszą skórę z toksyn i zanieczyszczeń towarzyszących nam każdego dnia i tworzymy barierę ochronną. Chyba każda z nas wie że te warzywa są bogate w minerały (potas, wapń oraz magnez), witaminy takie jak A, C oraz K oraz antyoksydanty, które co raz częściej występują w kosmetykach. Tym ostatnim zawdzięczamy ukojenie wszelkich podrażnień, stanów zapalnych czy zaczerwienień.

Esencję Dust Guard stosuję równo miesiąc i powiem Wam, że chyba brakowało tego mojej skórze, bo od razu zauważyłam różnicę. Pierwsze co zauważyłam to poziom nawilżenia skóry, który znacznie się poprawił. Za to po kilku razach zauważyłam że skóra stała się napięta i pełna blasku, po prostu wygląda zdrowiej. Stosuję ją zawsze rano, po toniku i dzięki niej nie muszę się martwić o promienie słoneczne ponieważ posiada filtr 30 PA ++. Konsystencja jest lekka i od razu się wchłania, więc nie ma mowy o przeciążeniu czy zapchaniu skóry.



Opakowanie
Jedyny minus jaki znajduję w tym kosmetyku to opakowanie, już mówię Wam dlaczego. Pompka działa rewelacyjnie, ani razu się nie zacięła, ani razu nie wystrzeliła mi produktu na ścianę. Tym małym mankamentem jest niewiedza ile zostało nam produktu. Opakowane jest wykonane z solidnego plastiku gdzie ciężko jest wyważyć czy coś nam ubyło czy nie. Myślę że jakiś mały prześwit by się przydał bo jak wiemy te produkty nie są jeszcze dostępne na naszym rynku i musimy czekać na przesyłkę.


Dostępność i cena
Co do dostępności to jak wcześniej wspomniałam jeszcze nie widziałam tej serii w polskich drogeriach internetowych. Esencję Dust Guard znajdziecie za to na stronie Jolse * klik *, gdzie znajdziecie też większość produktów tej koreańskiej marki. Jeśli jesteście ciekawe jak zamawiać z tej strony to dajcie znać w komentarzach. Jego stała cena to $13, ale obecnie jest na promocji za $11. Nie jest to dużo, zważywszy że nie płacimy za przesyłkę. Tylko niestety musimy na nią poczekać 2 tygodnie.


Cóż mogę Wam powiedzieć więcej, kupujcie! Myślę, że jest to świetny produkt jeśli potrzebujecie dodatkowej dawki nawilżenia bądź Wasza skóra jest poszarzała. Warto wspomnieć że esencja niestety nie zastąpi Wam kremu nawilżającego, jest ona bardziej taką wisienką na torcie. Jestem ciekawa czy Wy już używacie jakiejś esencji i czy możecie mi coś polecić? A może właśnie skusiłam Was na zakup dzisiejszego bohatera? Dajcie znać w komentarzach.
Pozdrawiam,

22 komentarze on "Monday Post | Skinfood, Bitter Green Dust Guard"
  1. a jak weźmiesz pod światło to też nie widać zużycia? :D nigdy nie miałam żadnej esencji, ale ta brzmi bardzo ciekawie, do tego filtr- fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Solidny, gruby plastik nic nie widać :P. Bałam się że podkład szybciej będzie mi się świecił ale nic takiego nie ma miejsca :).

      Usuń
  2. Doczekałam się :P

    Myślę, że sprawdziłaby się u mnie jednak w okresie jesienno zimowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go bardzi polecam nawet dla samego SPF :). Nic nie bieli i jeszcze nawilża :).

      Usuń
  3. Moja skóra jest zdecydowanie poszarzała, myślę że produkt mógłby zostać moim ulubieńcem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama na początku nie wiedziłam co to, ale rzeczywiście coś ten produkt ma w sobie że wygląda na zdrową :D.

      Usuń
  4. Nigdy nie używałam esencji, ale mocno mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio dużo buszuję po azjatyckich sklepach i tak to się kończy :P.

      Usuń
  5. Znam Jolse, kupowałam u nich na ebayu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nawet nie wiedziałam że sprzedają też na eBay :D

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Wcale mnie to nie dziwi, produkt nie jest dostępny w Polsce :).

      Usuń
  7. hmm no kurcze aż woła do Paty :D w sumie nawet nie jest taki drogi jak myślałam i co teraz :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie te kosmetyki azjatyckie nie są takie drogie jak się wydaje, jest kilka wysokopółkowych marek ale większość z nich ma przyznaje portfelowi ceny :P. Kuuup mnie! Pata kuuuup mnie!

      Usuń
  8. Akurat tej esencji nie miałam, ale kusisz mnie nią strasznie, za to esencje z COSRX polecam - następnym razem koniecznie musisz wziąć sobie COSRX - nic mi tak cery nie nawilżyło, fakt, że akurat wzięłam złą wersję i mnie trochę obsypało, ale mimo wszystko lepsze to niż brak efektów przy 9wishes.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zobaczymy kiedy mi się ta kończy ;), jak na razie chyba w koszyku leży coś z Huxley :P.

      Usuń
  9. Ja jeszcze nie używałam esencji, ale właśnie jakiejś szukam. Patrzyłam na nią, ale nie mogłam się zdecydować i złożyłam zamówienie bez niej, a teraz żałuję. Chyba jednak się skuszę. Boję się tylko trochę czy mnie nie uczuli, jak zjedzenie szpinaka spowodowało u mnie straszny świąd skóry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko stwierdzić niestety z tą alergią ale lepiej nie ryzykować. Będę na pewno testować inne esencje więc może inna wpadnie Ci w oko ;).

      Usuń
  10. To mnie skusiłaś... ale czułam, że tak będzie :D Szkoda, że ja taka niecierpliwa jestem, że jak zamówię to 10 minut później wypatruję kuriera :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś szybko minęły te 2 tygodnie, ale chyba dlatego że jestem przyzwyczajona do Aliexpress gdzie trzeba czekać 2 miesiące :P.

      Usuń
  11. Hi dear, i'm a new follower of your blog, can you follow me on my blog?
    https://amoriemeraviglie.blogspot.it/

    OdpowiedzUsuń
  12. Dawno nie używałam takich kosmetyków. Chyba czas to zmienić :)

    OdpowiedzUsuń

Auto Post Signature

Auto Post  Signature